Sachalin Energy, spółka, której głównym udziałowcem jest koncern Royal Dutch Shell, wstrzymała prace nad projektem Sachalin-2. Inwestycja warta 20 mld dolarów obejmuje budowę rurociągu, terminalu gazowego oraz zakładu przetwarzającego gaz na formę ciekłą.

Zapasy surowców wydobywanych w rejonie wyspy Sachalin szacowane są na 150 mln ton ropy naftowej i 500 mld m sześc. gazu ziemnego. Budowa została przerwana ze względu na naruszenie przez podwykonawcę technicznych reguł licencji, co stwarzało zagrożenie awarią. - Prace zostały wstrzymane na niewielkim odcinku i nie będzie to miało wpływu na oddanie inwestycji na czas - zapewnia Iwan Czerniakowskij, rzecznik prasowy spółki odpowiedzialnej za wykonanie inwestycji. Rozpoczęcie dostaw skroplonego błękitnego paliwa planowane jest na lato 2008 r. Dotychczas wybudowano 1410 km rurociągu, pozostało jeszcze około 150 km. Eksperci uważają, że budowa została wstrzymana po to, by ustrzec się inspekcji z Ministerstwa Zasobów Naturalnych, która mogłaby zatrzymać pracę nad całym przedsięwzięciem. Koncern Shell posiada 55 proc. udziałów w projekcie Sachalin-2, pozostała część papierów jest w posiadaniu japońskich spółek energetycznych Mitsui i Mitsubishi.

Problemy z władzami występowały już wcześniej. Niesnaski pojawiły się przy okazji uzyskiwania zgody na nowy budżet, a także zastrzeżeń rosyjskich urzędów dotyczących bezpieczeństwa rurociągu. Specjaliści uważają jednak, że zgłaszane uwagi ze strony władz to jedynie element nacisku na Shella, który prowadzi negocjacje z Gazpromem w sprawie wymiany aktywów. Rozmowy trwają już przeszło rok. Stawką jest zaś 25 proc. akcji projektu Sachalin-2 w zamian za udziały w syberyjskich złożach.

Bloomberg