Mimo umocnienia euro i niezłych notowań walut w regionie złoty stracił wczoraj ponad 1 grosz w relacji do wspólnej waluty oraz nie zmienił kursu wobec dolara. Taką sytuację trzeba odbierać jako wyraz słabości złotego, co sygnalizuje możliwość jego dalszego stopniowego osłabienia. Nie pomagają mu powracające niepokoje polityczne czy groźba wzrostu wydatków budżetu. Niesprzyjający klimat utrzymuje się na rynku obligacji, co zniechęca inwestorów zagranicznych do lokowania w nasz dług. Do tego pojawia się obawa, że spowolnienie gospodarcze w USA odbije się negatywnie na kondycji innych gospodarek, w tym rynków wschodzących.

Po czterech dniach spadku euro odrabiało wczoraj straty wobec dolara. Nic to jednak nie zmieniło w obrazie tej pary - ruch był elementem trwającej od początku sierpnia konsolidacji, ta zaś rozgrywa się w ramach szerszego trendu bocznego, w jakim kurs EUR/USD pozostaje od połowy maja. Skoro nie udało się wyjść z niego górą, to powinniśmy być świadkami spadku euro w stronę dolnej granicy, znajdującej się przy 1,25 USD.