Poniedziałkowe notowania obligacji na międzybankowym rynku hurtowym, po swoim zakończeniu, nie były powodem nerwowego liczenia przez inwestorów zysków lub strat. Brak najbardziej aktywnego segmentu uczestników, czyli banków inwestycyjnych działających głównie z Londynu, sprawił, że zarówno zmiany cen, jak i wolumen obrotów należały do rekordowo niskich. Na aktywność graczy nie wpłynęła również najbardziej istotna z wczorajszych informacji, o podniesieniu o pół procenta, ceny pieniądza w drugiej, najbardziej istotnej gospodarce regionu - na Węgrzech.
Nieliczne transakcje, do których dochodziło podczas trwania sesji, odbywały się z rentownością: 4,95 proc. - w przypadku obligacji dwuletniej serii OK0808, 5,52 proc. - dla pięcioletniej serii PS0511 oraz 5,68 proc. - dla serii dziesięcioletniej DS1015.
Także z powodu przedłużonego weekendu w Anglii międzynarodowe rynki obligacji poruszały się wczoraj w trendzie bocznym, nabierając oddechu po ubiegłotygodniowych, znaczących spadkach rentowności. Amerykańskie 10-letnie papiery przynoszą obecnie dochód 4,80 proc., a odpowiadające im wyemitowane przez rząd Niemiec - 3,80 proc.