Prace nad prywatyzacją Zakładów Chemicznych Zachem i Organika-Sarzyna oraz Zakładów Azotowych Kędzierzyn-Koźle (ZAK) i Tarnów-Mościce (ZAT) nabierają tempa. "Analizy znajdują się obecnie na zaawansowanym etapie i pierwszych wyników możemy się spodziewać już na początku września" - poinformowało "Parkiet" biuro prasowe Ministerstwa Skarbu Państwa. Na podstawie wniosków z tych badań resort podejmie decyzję, czy zwrócić się do rządu o zgodę na ostateczną sprzedaż firm inwestorom branżowym.
Umowy kontrolowane
Z nieoficjalnych informacji "Parkietu" wynika, że przyśpieszenie w sprawie WSCh to efekt kontroli, jakie od pewnego czasu prowadzi MSP i Najwyższa Izba Kontroli w Nafcie Polskiej. Badany jest cały proces prywatyzacji i właściwość podjętych decyzji. Jak powiedziała nam osoba zbliżona do MSP, kontrola prowadzona przez resort skarbu już się skończyła. Na ukończeniu jest też badanie NIK-u. - Nie udzielamy informacji w tej sprawie - usłyszeliśmy w Nafcie Polskiej, gdy zapytaliśmy, czy to prawda.
Co wykażą inspekcje?
MSP zaczęło mieć wątpliwości co do prawidłowości przebiegu prywatyzacji już w dwa tygodnie po podpisaniu ostatniej z warunkowych umów sprzedaży (zbycia ZAK-u i ZAT-u niemieckiej firmie PCC), co miało miejsce 4 kwietnia. Krytyczne opinie wyrażali też niektórzy posłowie i senatorowie (głównie z PiS i LPR). PCC zarzucano, że firmy nie stać na wywiązanie się z umowy. Podkreślano również, że w trakcie procesu nie wzięto pod uwagę wiarygodności finansowej niemieckiej spółki. Pojawiły się także oskarżenia wobec Ciechu, który został wybrany na inwestora dla Zachemu i Sarzyny. Spółce zarzucano, że doprowadziła do pogorszenia się sytuacji finansowej Zachemu i w konsekwencji obniżenia jego wyceny. Ciech i PCC odrzuciły oskarżenia, jednak MSP zwróciło się do NIK o zbadanie prywatyzacji. Ta początkowo odmówiła. Ostatecznie prywatyzację WSCh bada i resort, i NIK.