Skutki wczorajszej zwyżki WIG20 o 2,5 proc. są takie, że ponownie znaleźliśmy się dalej od ukształtowania stabilnego trendu. Byliśmy wczoraj najlepszym rynkiem wschodzącym, na miejscu będzie więc pytanie, czy optymizm nie jest trochę na wyrost. Znajdujemy się mniej więcej w dwóch trzecich najgorszego dla GPW kwartału. Średnia zmiana WIG20 między końcem czerwca i końcem września wynosi -1,6 proc., i jest to
jedyny kwartał, w którym indeks dużych spółek średnio traci na wartości. Dodatkowo z trzech miesięcy, w przeszłości najgorzej było we wrześniu. Średnia strata WIG20 w tym okresie to 2 proc. Słabszym miesiącem w całym roku jest tylko maj. Jednocześnie w latach 2003-2005 III kwartał kończył się wyraźnym wzrostem notowań. W tym wyniki z 2003 (21,3 proc.) i 2005 roku (23,0 proc.) należą do najlepszych kwartalnych
osiągnięć WIG20 w historii.
Czy zatem fakt, że od końca czerwca WIG20 znajduje się 2 proc. na plusie jest kolejnym krokiem w zacieraniu się różnic między
zachowaniami indeksu w poszczególnych kwartałach czy też czynnikiem dodatkowo zwiększającym prawdopodobieństwo spadku kursów w najbliższych tygodniach?