Niejasne przepisy prawa telekomunikacyjnego powodują, że zagrożone są wyniki przetargu na częstotliwości dla telefonii komórkowej UMTS, który w ub.r. wygrała P4. Z tego powodu, do czasu zmiany prawa, Urząd Komunikacji Elektronicznej wstrzyma się z rozpisywaniem nowych przetargów.
Procedura przetargu na UMTS została zaskarżona przez firmy, których oferty zostały odrzucone. Łącznie toczy się 25 postępowań przed sądami administracyjnymi. Jak pisaliśmy w lipcu, orzecznictwo tych sądów jest bardzo rozbieżne - często wydawane są sprzeczne ze sobą wyroki. Raz sąd decyduje, że urząd nie złamał prawa, by następnie stwierdzić, że jednak zrobił to.
Według Anny Streżyńskiej, prezesa UKE, 12 września tymi sprawami po raz pierwszy zajmie się Naczelny Sąd Administracyjny. - Jego decyzja będzie ważna, bo wskaże kierunek, w którym pójdzie dalsze orzecznictwo - mówi prezes UKE. - Jeśli sąd uzna, że urząd popełnił rażący błąd formalny, to może nawet zakończyć się to unieważnieniem przetargu - dodała. Wyjaśniała także, że jeśli błąd będzie mniejszej wagi, to urząd będzie miał szansę poprawić swoje decyzje.
W ocenie P4, NSA nie może zakwestionować wyników przetargu, bo skargi, którymi się zajmie, dotyczą kwestii proceduralnych, a nie ważności postępowania o częstotliwości UMTS. Zarząd spółki podkreśla, że decyzja o przyznaniu jej pasma dla telefonii komórkowej trzeciej generacji jest "prawomocna i ostateczna".
Według prezes UKE, jeśli jednak dojdzie do unieważnienia przetargu, narazi to budżet państwa na wypłatę odszkodowania oraz konieczność zwrotu opłaty za częstotliwości. Dlatego też urząd przygotował zmiany w prawie, które mają wyeliminować z procedury przetargowej wszelkie niejasności. W tym celu powstały dwie nowelizacje prawa telekomunikacyjnego - jedną przygotował UKE i w przyszłym tygodniu może zostać ona przyjęta przez parlamentarzystów jako projekt poselski. Natomiast druga powstała w resorcie transportu, który skierował ją do konsultacji społecznych. Rząd ma się nią zająć w listopadzie.