Notowania Grupy Kęty, producenta wysoko przetworzonych wyrobów z aluminium, w ostatnich dniach biły historyczne rekordy. Impulsem do zakupów była rekomendacja wydana przez bank inwestycyjny CA IB. 24 sierpnia instytucja zaleciła kupowanie akcji, podwyższając cenę docelową ze 136 do 170 zł. Zdaniem Tomasza Krukowskiego, autora rekomendacji, spółka powinna zacząć korzystać z dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki. - W I półroczu Kętom zaszkodziły pożar zakładów opakowań i rosnące ceny aluminium. Firma odbudowała jednak moce produkcyjne, dostała odszkodowanie, natomiast cena surowca od kilku miesięcy jest stabilna - mówi T. Krukowski.

Według szacunków analityka, tegoroczne przychody grupy wyniosą 1 mld zł, a zysk netto 89 mln zł. Prognoza zarządu Kęt to 80 mln zł zysku netto, przy 857 mln zł obrotów. - Moim zdaniem, spółka jest tak przejrzysta, że analitycy specjalnie się nie mylą w swoich ocenach - komentuje Dariusz Mańko, prezes Grupy Kęty. Potwierdza, że aktualna prognoza zostanie przekroczona, ale o oficjalnej korekcie zarząd zadecyduje po zapoznaniu się z wynikami za III kwartał. Odbiorcami produktów Kęt są m.in. budownictwo, transport i motoryzacja. - Mamy dużo zamówień. Myślę, że korzystna koniunktura utrzyma się mniej więcej pięć lat - ocenia prezes Mańko.

Opadł entuzjazm

po rekomendacji

Od 25 sierpnia, czyli od ujawnienia zaleceń CA IB, akcje spółki podrożały z 146,5 do maksymalnie 161 zł. To historyczny rekord. W drugiej połowie wczorajszej sesji entuzjazm opadł. Akcje kosztowały 158 zł.