Na drodze do przeprowadzenia pierwotnej oferty akcji Industrial & Commercial Bank of China (ICBC), która może okazać się największą taką operacją w historii światowego rynku kapitałowego, stanął konflikt przepisów obowiązujących w Chinach i w Hongkongu. Chiński bank chce, żeby uczynić dla niego wyjątek - poinformowała agencja Bloomberga.

Do wzięcia będą akcje za rekordowe 21 miliardów dolarów - za 14 mld USD za pośrednictwem giełdy w Hongkongu i za pozostałe 7 mld USD na rynku w Szanghaju. Równoczesna sprzedaż papierów w tej chwili jest jednak niemożliwa, bo regulacje w Chinach wymagają, by organizatorzy oferty przedstawili prognozy dotyczące tego, gdzie będzie koncentrował się obrót papierami spółki po emisji, podczas gdy przepisy w Hongkongu zabraniają stawiania takich prognoz. Ponadto w Hongkongu spółki mają pełną dowolność, jeśli chodzi o ustalanie przedziału ceny emisyjnej, a w Chinach widełki mogą mieć rozpiętość najwyżej 20 proc. proponowanej ceny. Ale nieoficjalnie wiadomo, że przedstawiciele ICBC zwrócili się do regulatorów, by bank nie musiał stosować się do sprzecznych przepisów.

Duże chińskie koncerny, jak China Mobile czy PetroChina, decydowały się na sprzedaż akcji na giełdzie w Hongkongu, bo tamtejsze regulacje odpowiadają światowym standardom i łatwo tam o pieniądze zagranicznych inwestorów. Dopiero w drugiej kolejności pojawiały się na giełdach w Chinach. Analitycy uważają, że umożliwienie ICBC przeprowadzenia oferty równoległej zachęci inne spółki do podobnych operacji. - Możliwość sprzedaży akcji w Chinach i Hongkongu w tym samym czasie i po tej samej cenie byłoby oznaką integracji chińskiego rynku z rynkiem globalnym - uważa Tian Qing, zarządzający z China Asset Management.

Debiut ICBC, największego banku w Państwie Środka, przewidywany jest w październiku. Oferta akcji ma szansę pobić rekord ustanowiony przez japoński telekom NTT DoCoMo, który w 1998 r. zebrał z rynku 18,4 mld USD.

Bloomberg