Wczorajsze notowania polskiego długu rozpoczęły się dość spokojnie, na poziomie środowego zamknięcia. Dość szybko ujawnił się jednak popyt, pochodzący głównie od zagranicznych inwestorów. Mimo solidnych ofert ze strony krajowych banków, ceny zaczęły lekko rosnąć. Wczesne popołudnie przyniosło jednak wstrząs. Była nim wypowiedź prezesa NBP Leszka Balcerowicza, który ostrzegł, że inflacja może szybko przekroczyć prognozy. Inwestorzy zareagowali na tę wypowiedź dość nerwowo, sprzedając obligacje z całej długości krzywej. Zagraniczni gracze znów jednak wykorzystali tę okazję do zakupów. Po południu Europejski Bank Centralny zakończył swoje spotkanie, pozostawiając stopy niezmienione. Nie zaskoczyło to inwestorów, więc notowanie europejskiego długu pozostawały bez większych zmian. Dopiero wystąpienie prezesa i znacznie mniej jastrzębi niż dotychczas, jego ton, spowodowały zwyżki za Odrą. Było to kolejnym sygnałem do zakupów polskiego długu. Dochodowość obligacji dwuletnich OK0808 na koniec sesji wyniosła 4,82 proc., pięcioletnich PS0511 - 5,38 proc. zaś dziesięcioletnich DS1015 5,58 proc. i myślę, że w najbliższych dniach może jeszcze spaść.