Serwis Finansowy Netforex działa, inwestuje pieniądze klientów i nie jest przez nikogo nadzorowany. Jego przedstawiciele twierdzą, że polskie prawo nie wymaga, aby działalność, jaką prowadzi Netforex, podlegała jakiemukolwiek nadzorowi. Co na to Komisja Papierów Wartościowych i Giełd? Nic. Jej funkcjonariusze przyglądają się wciąż Netforeksowi i milczą. Pytanie, czy działa on legalnie, czy nie, pozostaje więc nadal otwarte...

Tymczasem sprawa Netforeksu przypomniała mi toczącą się niedawno dyskusję na temat... kredytów hipotecznych, nominowanych w obcych walutach. W jej efekcie Komisja Nadzoru Bankowego przygotowała tzw. Rekomendację S, która zaostrzyła kryteria przyznawania takich pożyczek. Argumentem było dobro klienta. Nadzór uznał, że kursy walutowe są sprawą zbyt skomplikowaną, aby zwykły kredytobiorca mógł ocenić związane z nimi ryzyko. Dla dobra banku i samego kredytobiorcy lepiej więc, żeby robił to za niego ktoś mądrzejszy.

Rekomendacja S weszła w życie, choć klienci wcale nie domagali się takiej interwencji nadzoru. Co więcej - niektórzy z nich poczuli się nawet obrażeni przytaczaną argumentacją.

Tak się składa, że w przypadku Netforeksu również chodzi o kursy walutowe. Jednak tu o dobro klientów nikt się nie troszczy, choć sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż w przypadku spłaty kredytu mieszkaniowego nominowanego w obcej walucie. Może byłoby lepiej, żeby część gorliwości KNB spłynęła na KPWiG, a część powściągliwości KPWiG na KNB?