Bardzo mocne zamknięcie rynku obligacji w czwartek zapowiadało kontynuację hossy również w piątek. Tymczasem ze względu na znaczne osłabienie walut regionu - w szczególności forinta i złotego, inwestorzy nie kwapili się do dalszych zakupów. Prawdziwą panikę spowodowała prognoza wzrostu sierpniowej inflacji aż do 1,5 proc., opublikowana przez Ministerstwo Finansów. Inflacja liczona rok do roku wzrosła w porównaniu z czerwcem aż o 0,4 proc., do poziomu uważanego jeszcze niedawno za maksymalny w tym roku. Według prognoz MF, wzrosną również z 1,3 do 1,4 proc. wskaźniki inflacji bazowej. O ile jednak wzrost inflacji nominalnej może wskazywać na pojawienie się presji na zwyżkę cen, o tyle niższy poziom inflacji bazowej niż inflacji nominalnej wskazuje na sezonowy charakter tej presji. Dla rynku uspokojonego komunikatem RPP, prognozy MF okazały wystarczająco negatywnym sygnałem do wzrostu dochodowości o 5-7 punktów bazowych w stosunku do otwarcia.
Dobry nastrój panujący na rynkach bazowych powinien pomóc ustabilizowaniu rentowności polskich obligacji na obecnych poziomach lub nawet ich niewielkiemu spadkowi.