Reklama

Orlen zrezygnuje z kupna Ventspilsu

Orlen najpewniej w ogóle nie wystartuje w przetargu na akcje łotewskiego terminalu morskiego Ventspils Nafta - dowiedział się "Parkiet"

Publikacja: 05.09.2006 07:42

Wprawdzie do aukcji, podczas której sprzedany ma być pakiet 38,6 proc. akcji morskiego terminalu Ventspils Nafta, pozostał miesiąc, przedstawiciele Orlenu dość wstrzemięźliwie wypowiadają się o udziale płockiego koncernu w tej prywatyzacji. - Monitorujemy możliwości ekspansji, jednak decyzja o udziale w tym przetargu jeszcze nie zapadła - mówi wciąż Dawid Piekarz, rzecznik Orlenu. Z nieoficjalnych informacji "Parkietu" wynika jednak, że koncern, zapoznając się z łotewską spółką, coraz bardziej skłania się ku decyzji na "nie". Prawdopodobnie więc 5 października wśród licytujących nie będzie Orlenu.

Analizy trwają, ale...

- Koncern musiał się zapoznać z łotewską ofertą, żeby uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce kilka lat temu, podczas prywatyzacji słowackiego Slovnaftu - mówi zbliżony do władz spółki informator, pragnący zachować anonimowość. Przypomnijmy, że wtedy, zdaniem analityków, płocka firma nie zaangażowała się wystarczająco w przetarg i ostatecznie przegrała rywalizację z węgierskim MOL-em. - Tym razem jednak terminal nie wydaje się na tyle atrakcyjny, żeby zapadła decyzja na "tak" - dodaje nasz rozmówca.

- Ventspils Nafta był przed laty ważnym terminalem morskim, przez który eksportowano dużo rosyjskiej ropy. Potem jednak, w 2002 roku, między Rygą a Moskwą zaiskrzyło na tyle, że Rosja wstrzymała dostawy surowca - przypomina Andrzej Pasławski, analityk z Domu Maklerskiego PKO BP. Dodajmy, że jeszcze w 2001 roku przez łotewski terminal przeszło 22,3 mln ton różnych produktów naftowych. W zeszłym roku tranzyt był już prawie trzy razy niższy i wyniósł zaledwie 8,1 mln ton. - Orlen, po zapoznaniu się z sytuacją łotewskiej spółki, doszedł do wniosku, że w obecnej sytuacji jej zakup nie da wystarczających efektów - dodaje A. Pasławski. Według niego, sytuacja byłaby zupełnie inna, gdyby Ventspils był w pełni aktywnym terminalem. Wtedy przejęcie nawet mniejszościowego pakietu akcji stawiałoby inwestora w zupełnie innej sytuacji negocjacyjnej wobec Rosjan. Orlen zyskałby np. argument w rozmowach nt. wznowienia dostaw ropy do litewskiej rafinerii w Możejkach.

- W tej sytuacji decyzja o nie- wzięciu udziału w przetargu wydaje się słuszna - konstatuje analityk DM PKO BP. Również Michał Mierzwa z DI BRE Banku jest zdania, że zakup łotewskiego terminalu przez Orlen nie wydaje się opłacalny. Dodaje, że wraz z Możejkami PKN przejmie także terminal morski w Butyndze.

Reklama
Reklama

Jeśli nie Orlen, to kto?

W zeszłym miesiącu, gdy władze w Rydze zgłaszały chęć częściowego sprywatyzowania spółki Ventspils Nafta, minister gospodarki Łotwy Aigars Stokenberg mówił, że zakupem akcji zainteresowanych jest co najmniej 7-8 zagranicznych inwestorów. Poza Orlenem najczęściej wymieniało się kazachski państwowy koncern KazMunajGaz oraz rosyjską firmę Rosnieft. W wypowiedziach łotewskiego ministra pojawiały się także nazwy dwóch bliżej nieznanych inwestorów: Flemings Group oraz Austrian Consortium.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama