Ceny ropy naftowej w handlu pozasesyjnym na nowojorskiej giełdzie NYMEX (podstawowy parkiet nie działał ze względu na Święto Pracy) spadły wczoraj wyraźnie poniżej 69 USD za baryłkę (do 68,31 USD), czyli do poziomu najniższego od jedenastu tygodni (połowy czerwca). Równocześnie ostro w dół jadą notowania na całym szerokim rynku surowcowym.
Wskaźnik CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 najważniejszych towarów z giełd za Atlantykiem, spadł od szczytu z początku sierpnia o 8 proc. i był w piątek najniżej od ostatnich dni marca. Zapikował do 325,4 pkt.
Właśnie przecena ropy - i jej pochodnych - które razem mają największy, 40-procentowy udział w indeksie, zdecydowała o jego spadkach. Ropa taniała przez ostatnie dni, ponieważ nadchodzi czas mniejszego na nią zapotrzebowania (wczoraj skończył się za Atlantykiem sezon urlopowy), a konflikt Iranu z państwami Zachodu może zostać rozwiązany bez użycia sankcji i reperkusji w postaci ograniczenia jej eksportu. Huragany oszczędziły Zatokę Meksykańską, co przełożyło się na kilkunastoprocentowy spadek cen gazu ziemnego.
W innych segmentach rynku surowcowego wcale jednak nie widać wychłodzenia koniunktury. Na w miarę stałym poziomie trzymają się notowania miedzi (ok. 3,5 USD za funt), mimo zakończenia strajku w największej na świecie kopalni tego metalu. Analitycy przewidują wzrost notowań złota, które także wciąż jest relatywnie drogie. Wczoraj cena wynosiła 629,2 USD za uncję i była o ok. 20 USD wyższa niż jeszcze w zeszłym tygodniu.