Oszczędnościowe rachunki walutowe, rozszerzenie usług maklerskich oraz karty kredytowe z chipem - to plany mBanku na listopad. - Zdecydowanie najwięcej naszej uwagi pochłania przygotowanie oferty rachunków walutowych - mówi Maciej Witkowski, wicedyrektor ds. sprzedaży w mBanku - internetowym ramieniu BRE. Na pewno będą rachunki w funtach brytyjskich i euro. Nad dolarem i frankiem szwajcarskim bank jeszcze się zastanawia. Powód poszerzenia oferty?
- Nie możemy pozostać obojętni na emigrację Polaków. Liczymy, że rachunki spotkają się z zainteresowaniem coraz większego grona osób pracujących za granicą, ale także i tych często podróżujących - mówi Maciej Witkowski. Bank liczy, że uda mu się sprzedawać ok. 20-30 tysiźcy oszczędnościowych rachunków walutowych rocznie. Ich prowadzenie będzie bezpłatne. - Na pytania o oprocentowanie jeszcze za wcześnie. Największym atutem rachunków będzie jednak wydawana do nich wypukła karta debetowa, obsługiwana w walucie rachunku. Można nią będzie płacić w krajach, w których dana waluta obowiązuje, bez strat na wymianie. Takiej propozycji nie ma obecnie żaden bank - chwali się Maciej Witkowski. Jeszcze nie wiadomo, ile rocznie będzie kosztowała karta. - Robimy analizy, czy pobierać opłatę za kartę, czy też prowizję za wypłaty z bankomatów - tłumaczy przedstawiciel mBanku.
Jeszcze w tym roku bank zamierza też ułatwić życie osobom korzystającym z oferowanych usług maklerskich. Po roku od uruchomienia eMaklera jest ich 26 tys.
- Chyba przesadziliśmy w staraniach o skonstruowanie prostej oferty maklerskiej, stąd obecne zmiany - mówi Maciej Witkowski. W listopadzie mBank zaproponuje usługę z limitem aktywacji (co pozwoli na automatyczną sprzedaż lub kupno walorów, gdy cena osiągnie wyznaczony poziom). Umożliwi też zaciąganie kredytów na zakup akcji.
Na przyszły rok przewidywane jest wprowadzenie kontraktów terminowych. - Jeśli to zrobimy, można będzie uznać, że nasza oferta usług maklerskich jest kompletna - dodaje wicedyrektor ds. sprzedaży w mBanku.