Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, chce współpracować z organizacjami przedsiębiorców przy wykrywaniu patologii na linii państwo-firmy. Minister spotkał się wczoraj z przedstawicielami firm zrzeszonych w Amerykańskiej Izbie Handlowej. - Mam nadzieję, że CBA będzie naturalnym sojusznikiem biznesu - stwierdził.
Szef Biura poinformował, że do końca roku zakończy się tworzenie centrali CBA w Warszawie, która ma dać pracę około 500 osób. Do tego momentu zatrudnienie w nowym urzędzie (powstał w czerwcu) znalazło około 100 funkcjonariuszy - głównie dotychczasowi policjanci. Akcja rekrutacyjna CBA przewiduje także, że pracę w Biurze znajdą także osoby z doświadczeniem audytorskim czy biznesowym. W 2007 r. powstać ma 10 oddziałów regionalnych CBA.
M. Kamiński przyznał, że jego urząd prowadzi już wiele spraw związanych z podejrzeniem o korupcję. CBA przyjrzy siź podmiotom, które biorą udział w przetargach publicznych. - Nie będzie nas interesowała ogólna sytuacja w firmach, ale szczegóły, jak z ich strony wygląda uczestnictwo w postępowaniach przetargowych - zapewniał szef Biura. - Nie jesteśmy od tego, aby państwa nękać - dodał, zwracając się do przedstawicieli Izby. Funkcjonariusze CBA mogą przebywać na jednej kontroli w firmie maksymalnie cztery tygodnie.
Choć M. Kamiński przyznał, że chce pomóc biznesowi w walce z nieuczciwą konkurencją, nie zaprzeczył jednak, że zajmie siź także przeszłością. - Nie będzie dla nas spraw tabu czy osób, których nie możemy dotknąć - powiedział. Jeszcze przed powołaniem na szefa CBA ostrzegał Aleksandra Guzowatego (szef Bartimpeksu), Ryszarda Krauze (prezes Prokomu) i Jana Kulczyka (twórca Kulczyk Holding), by nie wykorzystywali wpływów politycznych w biznesie.
Mariusz Kamiński, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego,