Przeszło 0,7 centa zyskał wczoraj dolar wobec wspólnej waluty. Po południu za euro płacono 1,274 USD. Tym samym potwierdzają się przypuszczenia, że ponowne zbliżenie się w poniedziałek kursu EUR/USD do silnego oporu związanego z wiosennym szczytem nie musi zapowiadać ataku na niego. Jednocześnie wczorajsza zniżka euro nie oznacza definitywnego odsunięcia takiej ewentualności. Do takiego wniosku uprawniałby dopiero spadek poniżej 1,27 USD, co oznaczałoby opuszczenie miesięcznej konsolidacji. Wtedy powinniśmy być świadkami spadku przynajmniej do 1,25 USD. Amerykańskiej walucie pomaga odrodzenie nadziei na zaostrzenie kursu w polityce monetarnej. Ten czynnik może mieć jednak ograniczone oddziaływanie tak, jak przerwanie cyklu podwyżek stóp procentowych, które nie doprowadziło do silnej wyprzedaży dolara. Większe znaczenie trzeba chyba przypisywać korzystnemu oddziaływaniu taniejącej ropy na deficyt handlowy USA. Słabsza forma wspólnej waluty negatywnie oddziaływała na złotego i pozostałe waluty regionu. Dolar podrożał wczoraj o 2,2 grosza, do 3,127 zł, a euro o ponad 1 grosz, do 3,985 zł.