Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 10.09.2006 17:51

Kamil Jaros

Ubiegły tydzień nie obfitował w wiele informacji makroekonomicznych. W

Polsce trwają targi o kształt budżetu na przyszły rok, a w USA wszyscy

nadal obserwują wielkość inflacji oraz sytuację na rynku nieruchomości,

która ma duże znaczenie dla przyszłości amerykańskiej gospodarki. Jak

Reklama
Reklama

wspominałem dwa tygodnie temu, do niedawna to właśnie hossa na rynku

nieruchomości skutecznie pomagała we wzroście gospodarczym. Teraz, gdy

sytuacja się pogarsza, nieruchomości mogą stać się przykrym balastem

równie skutecznie, ale tym razem obciążającą amerykańską gospodarkę.

Temat inflacji w USA nie schodzi z czołówek serwisów informacyjnych. W

ubiegłym tygodniu pojawił się raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i

Reklama
Reklama

Rozwoju (OECD), w którym zasygnalizowano, że oczekiwania większości

uczestników rynku, że FOMC już na stałe zakończył podwyższać stopy

procentowe nie koniecznie muszą się ziścić. Zdaniem autorów raportu

"konieczność zagwarantowania stabilnego tempa wzrostu cen może wymusić na

Fed kolejne podwyżki stóp procentowych". "(...) Fed przerwał w sierpniu

(cykl podwyżek stóp procentowych), ale jeśli aktywność gospodarcza oraz

Reklama
Reklama

(tempo wzrostu cen) w najbliższych kilku miesiącach nie osłabną,

uzasadnione może się okazać dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej".

Osobiście sądzę, że jednak to ceny będą tu decydującym czynnikiem i nawet

przy spowolnieniu gospodarczym FOMC może dokonać kolejnej podwyżki jeśli

inflacja nadal będzie straszyć.

Reklama
Reklama

Z treści Beżowej Księgi, raportu Fed o stanie gospodarki USA, jaki ukazał

się w ubiegłym tygodniu, wynika, że na razie presja na wzrost cen jest

umiarkowana. Nawet mimo wysokich cen energii. Przedsiębiorstwa mają

wyraźny problem z przerzucaniem wyższych kosztów na konsumentów, gdyż siła

konsumpcji maleje. Jednym z czynników tej słabości jest brak przełożenia

Reklama
Reklama

szybszego tempa wzrostu gospodarczego na poziom płac. Mimo kilku lat

wzrostu, średnie płace realne Amerykanów nie wzrosły, a nawet lekko

zmalały.

Słabość konsumpcji to jedno, ale gospodarka USA rozwijała wolniej także z

powodu mniejszych inwestycji budowlanych. Pogarszająca się sytuacja na

Reklama
Reklama

rynku nieruchomości staje się faktem. Wg oficjalnych szacunków rekordowa

liczba nieruchomości oczekująca na kupców może sprawić, że ceny domów

spadną pierwszy raz od 1993 r. Trzeba zauważyć, że mowa tu o oficjalnych

statystykach. Faktycznie bowiem ceny już spadają jeśli weźmiemy pod uwagę

wszelkie bonusy i udogodnienia, jakimi teraz przyciąga się kupujących. One

bowiem faktycznie obniżają ceny, które pojawiają się w oficjalnych

kontraktach.

Nadchodzący tydzień będzie sprzyjał weryfikacji tezy Beżowej Księgi o

umiarkowanej wielkości inflacji w USA. Poznamy jej wartość w piątek.

Wcześniej, w czwartek opublikowana zostanie dynamika cen importu. Tego

samego dnia poznamy także dynamikę sprzedaży detalicznej. To także będzie

ważna publikacja. Z dwóch powodów. Słaba dynamika sprzedaży detalicznej

będzie potwierdzeniem problemów z siłą konsumpcji, a co za tym idzie

potwierdzi wcześniejsze sygnały spowolnienia gospodarczego. Trzeba

zaznaczyć, że spowolnienia, które jeszcze nie jest skutkiem pogarszającej

się sytuacji na rynku nieruchomości. Dobra dynamika sprzedaży detalicznej

może okazać się chwilowo uspokajająca, ale nie przypuszczam, by miała moc

rozbudzenia optymizmu wśród inwestorów, a jeszcze może postraszyć wyższymi

cenami. Podobnie ma się sprawa z zaplanowaną na piątek publikacją dynamiki

produkcji przemysłowej. Rewelacji nikt się nie spodziewa, choć nadal ma

być ona dodatnia.

a czegoś na "czarną godzinę". Jednak problem w tym, że zbliżają

się wybory i pojawia się presja rozdawnictwa. Koalicjanci prześcigają się

w obietnicach i wymachiwaniu szabelką w obronie uciśnionych. Tym razem są

to rolnicy, lekarze i nauczyciele. Tym oczekiwaniu przeciwstawić się musi

Premier Kaczyński, który za wszelką cenę chce uratować "kotwicę" bużetową,

czyli by deficyt nie wyniósł więcej niż 30 mld złotych. Chce to może nawet

źle powiedziane, ale nie ma wyjścia i musi tego założenia bronić. To

niezbędne minimum, czego oczekują od rządu rynki finansowe. O reformie

finansów publicznych na razie się nie mówi. Tak więc szef PiS staje się

barierą dla słusznej pomocy tym, którzy są w potrzebie. W obronie staje

lider Samoobrony Andrzej Lepper, którego zdaniem przyszłoroczny deficyt

mógłby wynosić np. 33 mld zł. Przecież nikt i tak nie wie, o co tu chodzi,

a wizerunek Janosika nadal ma w Polsce "branie".

Tylko czekać, aż ktoś wpadnie na pomysł podniesienia wydatków budżetowych

podając za argument ostatnie szacunki IBnGR, że organizacja wyborów Miss

World powinna przynieść pozytywne skutki w postaci wyższego PKB. Z badań

instytutu wynika, że dzięki tej imprezie w latach 2007 - 2010 przybędzie

ponad 20 tys. miejsc pracy, a PKB będzie od 0,1 do 0,4 punktu procentowego

wyższe. To powinno skutkować wzrostem dochodów budżetu z tytułu różnego

rodzaju podatków. Według szacunków IBnGR, dodatkowe wpływy budżetu państwa

wynieść mogą łącznie około 240 milionów złotych. Dlaczego tych pieniędzy

nie wydać już dziś? Przecież w kraju nad Wisłą wszystko jest możliwe.

Zwłaszcza tuż przed wyborami.

Spoglądając na wykres tygodniowy ( Wykres_1.gif ) można dojść do wniosku,

że od początku roku znajdujemy się na tym samym poziomie cenowym. Rynek

waha się w okolicach 3000 pkt. Najpierw udało się ten poziom pokonać, ale

na krótko. Po krótkim czasie mieliśmy szybki spadek cen, który równie

szybko się zakończył. Teraz trzecie miesiąc właściwie stoimy w miejscu. Co

to oznacza? Widoczna na wykresie wzrostowa linia trendu może być także

brana jako dolne ograniczenie kanału wzrostowego ( Wykres_2.gif ). Obecnie

trwa cykl ruchu zbliżającego ceny do tego dolnego ograniczenia. Czy

nastąpi wybicie dołem? To trudne pytanie. Wcześniej należałoby sobie

odpowiedzieć na inne - czy dojdzie do testu dolnej części kanału. Jeśli

założymy, że tak, to będzie to tożsame z wyjściem dołem z formacji

diamentu ( Wykres_3.gif ), jaką widać na wykresie dziennym.

Poniedziałkowy wzrost, mimo że imponujący skalą, nie zdołał rozbudzić

rynku na tyle, by zagrozić linii opartej o szczyty z maja i lipca. W tej

chwili zagrożony jest lokalny sierpniowy dołek. Zejście cen niżej będzie

można uznać za wyjście z formacji.

Kamil Jaros

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama