rynku nieruchomości staje się faktem. Wg oficjalnych szacunków rekordowa
liczba nieruchomości oczekująca na kupców może sprawić, że ceny domów
spadną pierwszy raz od 1993 r. Trzeba zauważyć, że mowa tu o oficjalnych
statystykach. Faktycznie bowiem ceny już spadają jeśli weźmiemy pod uwagę
wszelkie bonusy i udogodnienia, jakimi teraz przyciąga się kupujących. One
bowiem faktycznie obniżają ceny, które pojawiają się w oficjalnych
kontraktach.
Nadchodzący tydzień będzie sprzyjał weryfikacji tezy Beżowej Księgi o
umiarkowanej wielkości inflacji w USA. Poznamy jej wartość w piątek.
Wcześniej, w czwartek opublikowana zostanie dynamika cen importu. Tego
samego dnia poznamy także dynamikę sprzedaży detalicznej. To także będzie
ważna publikacja. Z dwóch powodów. Słaba dynamika sprzedaży detalicznej
będzie potwierdzeniem problemów z siłą konsumpcji, a co za tym idzie
potwierdzi wcześniejsze sygnały spowolnienia gospodarczego. Trzeba
zaznaczyć, że spowolnienia, które jeszcze nie jest skutkiem pogarszającej
się sytuacji na rynku nieruchomości. Dobra dynamika sprzedaży detalicznej
może okazać się chwilowo uspokajająca, ale nie przypuszczam, by miała moc
rozbudzenia optymizmu wśród inwestorów, a jeszcze może postraszyć wyższymi
cenami. Podobnie ma się sprawa z zaplanowaną na piątek publikacją dynamiki
produkcji przemysłowej. Rewelacji nikt się nie spodziewa, choć nadal ma
być ona dodatnia.
a czegoś na "czarną godzinę". Jednak problem w tym, że zbliżają
się wybory i pojawia się presja rozdawnictwa. Koalicjanci prześcigają się
w obietnicach i wymachiwaniu szabelką w obronie uciśnionych. Tym razem są
to rolnicy, lekarze i nauczyciele. Tym oczekiwaniu przeciwstawić się musi
Premier Kaczyński, który za wszelką cenę chce uratować "kotwicę" bużetową,
czyli by deficyt nie wyniósł więcej niż 30 mld złotych. Chce to może nawet
źle powiedziane, ale nie ma wyjścia i musi tego założenia bronić. To
niezbędne minimum, czego oczekują od rządu rynki finansowe. O reformie
finansów publicznych na razie się nie mówi. Tak więc szef PiS staje się
barierą dla słusznej pomocy tym, którzy są w potrzebie. W obronie staje
lider Samoobrony Andrzej Lepper, którego zdaniem przyszłoroczny deficyt
mógłby wynosić np. 33 mld zł. Przecież nikt i tak nie wie, o co tu chodzi,
a wizerunek Janosika nadal ma w Polsce "branie".
Tylko czekać, aż ktoś wpadnie na pomysł podniesienia wydatków budżetowych
podając za argument ostatnie szacunki IBnGR, że organizacja wyborów Miss
World powinna przynieść pozytywne skutki w postaci wyższego PKB. Z badań
instytutu wynika, że dzięki tej imprezie w latach 2007 - 2010 przybędzie
ponad 20 tys. miejsc pracy, a PKB będzie od 0,1 do 0,4 punktu procentowego
wyższe. To powinno skutkować wzrostem dochodów budżetu z tytułu różnego
rodzaju podatków. Według szacunków IBnGR, dodatkowe wpływy budżetu państwa
wynieść mogą łącznie około 240 milionów złotych. Dlaczego tych pieniędzy
nie wydać już dziś? Przecież w kraju nad Wisłą wszystko jest możliwe.
Zwłaszcza tuż przed wyborami.
Spoglądając na wykres tygodniowy ( Wykres_1.gif ) można dojść do wniosku,
że od początku roku znajdujemy się na tym samym poziomie cenowym. Rynek
waha się w okolicach 3000 pkt. Najpierw udało się ten poziom pokonać, ale
na krótko. Po krótkim czasie mieliśmy szybki spadek cen, który równie
szybko się zakończył. Teraz trzecie miesiąc właściwie stoimy w miejscu. Co
to oznacza? Widoczna na wykresie wzrostowa linia trendu może być także
brana jako dolne ograniczenie kanału wzrostowego ( Wykres_2.gif ). Obecnie
trwa cykl ruchu zbliżającego ceny do tego dolnego ograniczenia. Czy
nastąpi wybicie dołem? To trudne pytanie. Wcześniej należałoby sobie
odpowiedzieć na inne - czy dojdzie do testu dolnej części kanału. Jeśli
założymy, że tak, to będzie to tożsame z wyjściem dołem z formacji
diamentu ( Wykres_3.gif ), jaką widać na wykresie dziennym.
Poniedziałkowy wzrost, mimo że imponujący skalą, nie zdołał rozbudzić
rynku na tyle, by zagrozić linii opartej o szczyty z maja i lipca. W tej
chwili zagrożony jest lokalny sierpniowy dołek. Zejście cen niżej będzie
można uznać za wyjście z formacji.
Kamil Jaros
[email protected]