W sierpniu za towary i usługi konsumpcyjne płaciliśmy średnio o 1,4 proc. więcej niż przed rokiem - szacują ekonomiści ankietowani przez "Parkiet". Czwartkowa publikacja danych o inflacji może być dla krajowego rynku finansowego najważniejszym wydarzeniem tego tygodnia. Inflacja nabrała znaczenia po tym, jak resort finansów przedstawił prognozę, że inflacja w sierpniu mogła wynieść 1,5 proc. (taka jest dolna granica celu Rady Polityki Pieniężnej). To sprowokowało część członków RPP do zapowiedzi rychłych podwyżek stóp procentowych.
W lipcu roczna inflacja wyniosła 1,3 proc. Wzrost w kolejnym miesiącu to efekt suszy. Zamiast tradycyjnego spadku (w ujęciu miesięcznym) cen żywności, tym razem mieliśmy do czynienia z podwyżkami. A skala przecen, na które liczą niektórzy analitycy, może okazać się mniejsza od oczekiwań. Powodem jest wysoka dynamika popytu. Potwierdzeniem, że sytuacja konsumentów jest coraz lepsza, powinny być piątkowe dane GUS o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw. Analitycy są zdania, że przeciętna płaca była w sierpniu o 5,3 proc. wyższa niż rok wcześniej, a zatrudnienie zwiększyło się o 3,3 proc.
Jutro NBP opublikuje lipcowy bilans płatniczy. Analitycy szacują, że w tym czasie mieliśmy 145 mln euro deficytu na rachunku bieżącym. Miesiąc wcześniej, według wstępnych danych, było 160 mln euro nadwyżki. Deficyt handlowy jest szacowany średnio na 171 mln euro. W czerwcu było 61 mln euro nadwyżki handlowej.