Indeks spółek zajmujących się produkcją i przetwarzaniem metali znajduje się w bardzo silnym trendzie wzrostowym. Przez ostatnie trzy miesiące jego wartość wzrosła o połowę, przez rok prawie o 200 proc. Na początku września po raz pierwszy w historii przekroczyła 10 tys. punktów. Wartość indeksu wyliczanego od początku 1998 roku jeszcze w połowie 2003 roku nie przekraczała tysiąca punktów. W dużym uproszczeniu - inwestorzy uznali, że w ciągu trzech lat spółki z branży stały się 10 razy bardziej atrakcyjne.
Teraz czas Ferrum i Hutmenu
To już kolejny zryw spółek z tej branży, w trakcie zapoczątkowanej w 2003 roku hossy. Przed trzema laty zwyżkę napędzał Stalprodukt i Impexmetal. W 2004 roku oraz na przełomie ubiegłego i obecnego roku hossę w branży podtrzymywał KGHM. Teraz nadszedł czas Ferrum i Hutmenu. W ciągu trzech miesięcy notowania pierwszej firmy wzrosły o 100 proc., drugiej 0 400 proc. Notowania obydwu firm zanotowały we wrześniu najwyższe kursy w historii. Podobnym osiągnięciem mogą się poszczycić Impexmetal i Stalprodukt. Historyczne maksimum na ostatniej sesji sierpnia zanotowały rosnące w wolniejszym tempie Ropczyce. Istotnie słabiej od branży wypadają obecnie Odlewnie i Zetkama, ale również te spółki zanotowały w tym roku rekordowe kursy.
Jest dość oczywiste, że z coraz szybszym wzrostem notowań rośnie ryzyko. Dobrze obrazują to wskaźniki zmienności. One, podobnie jak kursy, również często notują najwyższe wartości. Dla Hutmenu wskaźnik ATR z ostatnich 10 sesji sięgnął 10 zł, gdy do początku 2006 roku ani razu nie przekroczył 1,5 zł. Wartość wskaźnika można zinterpretować w następujący sposób - zmiana kursu o 10 zł z dnia na dzień to zwykły rynkowy szum, który może się zdarzyć w każdej chwili i nie będzie to oznaczać zakończenia trendu wzrostowego.
Problem podwyższonej zmienności i konsekwencji tego faktu dobrze zobrazują notowania KGHM. Bardzo trudno jest zaprzeczyć, że trend długoterminowy na wykresie kursu tych akcji ma kierunek wzrostowy - przecież roczna stopa zwrotu to wciąż 200 proc. Tej oceny nie zmienia fakt, że w połowie maja notowania spółki spadły prawie o 40 proc. w ciągu czterech tygodni. Próbując dołączyć do metalowej hossy warto zadać sobie pytanie - jak zachowałbym się, gdyby takie gwałtowne załamanie dotknęło akcji, które mam w portfelu.