FON kupił za 4,4 mln zł fabrykę produkującą konstrukcje stalowe. Wcześniej spółka nie miała żadnej infrastruktury, umożliwiającej prowadzenie działalności produkcyjnej. Przedsiębiorstwo działa bowiem w stalowym biznesie od niedawna. Wcześniej próbowało zaistnieć m.in. jako nadawca radiowy.
Mimo braku własnego zaplecza FON-owi udało się podpisać z niemiecką Caemą wstępny kontrakt na produkcję konstrukcji stalowych. Za 22 pomosty przeładunkowe FON dostał 100 tys. zł. Przy budowie próbnej partii korzystał z pomocy podwykonawców: między innymi Stalprodu z Koronowa. Jego szefem jest Andrzej Pioch, jednocześnie wiceprezes kierujący FON-em. To właśnie od Stalprodu giełdowa firma kupiła fabrykę. - Była najlepiej przygotowana do natychmiastowego rozpoczęcia produkcji - mówi A. Pioch. Czy oprócz infrastruktury, giełdowa spółka przejmie również kontrahentów Stalprodu? - Nie uda się tego zrobić w automatyczny sposób. Najpierw będziemy musieli negocjować. Czynniki kształtujące ceny konstrukcji stalowych zmieniają się z dnia na dzień - tłumaczy A. Pioch.
Tymczasem produkcja FON-u w świeżo nabytym zakładzie już ruszyła. Według naszych informacji, spółka na dniach podpisze z Caemą umowę o długoterminowej współpracy. Próbna partia spodobała się kontrahentowi i FON wytworzy ponad sto pomostów przeładunkowych.
W lipcu FON pozyskał z emisji akcji 7,4 mln zł. Oprócz wytwarzania konstrukcji stalowych firma zamierza obracać wierzytelnościami. Podwyższenie kapitału wciąż nie zostało zarejestrowane. - Nie mam wpływu na procedury sądowe. Wysłałem jednak pismo z prośbą o przyspieszenie rejestracji - mówi A. Pioch. W piątek do warszawskiej siedziby FON-u przyszła odpowiedź. Wiceprezes jeszcze nie zna jej treści - czeka, aż pismo trafi do siedziby FON-u w Bydgoszczy.
Na przełomie października i listopada zostanie zwołane walne zgromadzenie akcjonariuszy, które zajmie się uzupełnieniem wakatów w radzie nadzorczej. W ubiegłym miesiącu Remigiusz Sueshe, Jan Koziorzemski i Waldemar Wanecki zrezygnowali z zasiadania w radzie nadzorczej. Dlaczego? - Nie wiem. Nie musieli uzasadniać swoich decyzji - odpowiada wiceprezes Pioch