Przebieg sesji był w dużej mierze związany z rocznicą pamiętnego zamachu na WTC. Brak popytu w pierwszych godzinach sesji można tłumaczyć niechęcią do zakupów przed wybiciem godziny zero. Terroryści, jak wiadomo, uwielbiają rocznice. A co by się stało, gdyby dokładnie o tej samej godzinie, po pięciu latach nastąpił atak na podobną skalę? Świadczyłoby to o kompletnej indolencji służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo USA i porażce programu G. W. Busha. Strach pomyśleć, jak na to zareagowałyby światowe giełdy. Spadki musiałyby dotknąć również Warszawy. Niby irracjonalne obawy, ale jednak. A teraz już całkiem racjonalnie. Sesja zaczęła się luką spadkową dzięki dwóm spółkom: KGHM i PKN Orlen. Obydwie zostały zmuszone do odwrotu z powodu spadku cen miedzi i ropy. Pozostałe papiery z dwudziestki właściwie zostały w miejscu. Krótkie testowanie wsparcia w okolicy 2950 pkt. zakończyło się porażkę byków. Po dwóch godzinach handlu WIG20 znalazł się na poziomie 2930 pkt. W tej okolicy znalazło się trochę gotówki chętnej do zakupów. Spadki odbyły się bowiem przy znikomym obrocie. Do 14.30 indeks czołgając się podciągnął z trudem pod 2950 pkt. I tu stała się rzecz z pozoru zadziwiająca. Kiedy wybiła godzina zero, rynek nagle ożył. Wydaje się, że została uruchomiona cała gotówka przeznaczona do zakupów w tym dniu. W 20 minut WIG20 zyskał 40 pkt. Daje to obraz emocji rynku - zdaje się, że wszyscy w jednej chwili odetchnęli i bez obaw uruchomili swoje inwestycje.
W piętek wygasa wrześniowa seria kontraktów. Tym razem mamy rekordową liczbę otwartych pozycji - aktualnie 42 tys. Przy zerowej bazie arbitrażyści będą zamykać krótkie pozycje i sprzedawać akcje. Jeśli do piątku ten duży LOP nie ulegnie "rozładowaniu", będziemy świadkami nienaturalnie dużej aktywności w ostatniej godzinie piątkowej sesji. Arbitrażyści będą sprzedawać akcje wobec wygasających kontraktów. Nie ma dla nich znaczenia cena sprzedaży - może być dowolnie niska, bowiem każdy spadek zrekompensuję krótkie pozycje. Komenta-
torzy ogłosili już, że czekają nas spadki tego dnia. Nie byłbym tego pewien. Możliwe, że czeka na to większa ilość gotówki, niż podaż pochodząca z arbitrażu. A co wtedy?