Zarząd Netforeksu, inwestującego pieniądze klientów na rynku walutowym, nie stawił się wczoraj w sądzie. Drugą stronę - wierzycieli, którzy w lipcu złożyli wniosek o upadłość tej spółki - reprezentował Marcin Pakosz. Sędzia Joanna Lewczuk poinformowała, że w poniedziałek do akt dołączono oświadczenie o wycofaniu wniosku o upadłość. M. Pakosz podtrzymał je, a sąd, po krótkiej przerwie, postanowił umorzyć sprawę.
Sędzia
tłumaczyła zebranym
- To do państwa, a nie do sądu należy kontrola, czy dłużnik nie dogaduje się z wierzycielem i nie spłaca go z państwa środków - pouczyła sędzia zgromadzonych w sali prawników, poszkodowanych i obserwatorów na koniec.
M. Pakosz nie powiedział nam, dlaczego jego klienci wycofali wniosek, na czym polegało porozumienie, a tym bardziej, czy wierzyciele dostali pieniądze i ile. - Mój klient zdecydował się na dalszą współpracę z Netforeksem. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie - uciął.