Reklama

Wierzyciel nadal klientem Netforeksu

Sąd umorzył sprawę o upadłość Netforeksu, bo wnioskujący o nią wierzyciel rozmyślił się. Czy klienci mogą mieć kontrolę nad majątkiem firmy?

Publikacja: 13.09.2006 08:03

Zarząd Netforeksu, inwestującego pieniądze klientów na rynku walutowym, nie stawił się wczoraj w sądzie. Drugą stronę - wierzycieli, którzy w lipcu złożyli wniosek o upadłość tej spółki - reprezentował Marcin Pakosz. Sędzia Joanna Lewczuk poinformowała, że w poniedziałek do akt dołączono oświadczenie o wycofaniu wniosku o upadłość. M. Pakosz podtrzymał je, a sąd, po krótkiej przerwie, postanowił umorzyć sprawę.

Sędzia

tłumaczyła zebranym

- To do państwa, a nie do sądu należy kontrola, czy dłużnik nie dogaduje się z wierzycielem i nie spłaca go z państwa środków - pouczyła sędzia zgromadzonych w sali prawników, poszkodowanych i obserwatorów na koniec.

M. Pakosz nie powiedział nam, dlaczego jego klienci wycofali wniosek, na czym polegało porozumienie, a tym bardziej, czy wierzyciele dostali pieniądze i ile. - Mój klient zdecydował się na dalszą współpracę z Netforeksem. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie - uciął.

Reklama
Reklama

Wojciech Kociński, prezes Netforeksu, przysłał nam faks zatytułowany "Finansowy Serwis Netforex na prostej", informujący o ugodzie. W rozmowie telefonicznej nie chciał powiedzieć, co zawiera ugoda. - Naruszyłbym w ten sposób klauzulź poufności - stwierdził.

Jaka kontrola?

Według Leszka Koziorowskiego, prawnika z kancelarii Gessel, niezwiązanego z żadną ze stron, prawo nie przewidziało dla wierzycieli kodeksowych mechanizmów kontroli nad majątkiem dłużnika. - Do momentu ogłoszenia upadłości taką kontrolę sprawuje zarząd. Potem - syndyk - powiedział. W historii giełdowych firm niewiele było przypadków, gdy wierzycielom udało się wprowadzić do zarządu spółki swojego przedstawiciela (znany jest casus Elektrimu).

Wiadomo natomiast, że niespłacani na czas kontrahenci imają się także mniej konwencjonalnych metod: aby dowiedzieć się, ile dłużnik ma w kasie, wynajmują agencje detektywistyczne, a aby odzyskać pieniądze - firmy windykacyjne.

W obsługę klientów Netforeksu zaangażowanych jest coraz więcej kancelarii prawnych. Starają się odzyskać dla nich jak najwyższe kwoty, co powoduje, że zamiast współpracować konkurują i prowadzą wyścig z czasem, aby ubiec kolegę po fachu. Nie można wykluczyć, że w sądzie pojawi się kolejny wniosek o upadłość.

Z drugiej strony, rośnie grono osób, które podpisały z zarządem Netforeksu porozumienie, zakładające rozłożenie spłaty długu w czasie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama