Rządowe i korporacyjne inwestycje w Chinach odnotowały w sierpniu najmniejszy wzrost w tym roku. Spowolnienie tych nakładów to najbardziej dobitny dowód na początek chłodzenia koniunktury w tej gospodarce.

Inwestycje w środki trwałe w miastach wzrosły w sierpniu o 21,5 proc. w porównaniu z ub.r. W lipcu wzrost ten wyniósł 27,4 proc., a w pierwszych ośmiu miesiącach 29,1 proc., zamiast spodziewanych 30 proc. - poinformował wczoraj w Pekinie Qiu Xiaohua, szef urzędu statystycznego. Qiu potwierdził na konferencji prasowej, że wprowadzone w tym roku ograniczenia dotyczące wykorzystania ziemi oraz udzielania przez banki kredytów, w połączeniu z podniesionymi stopami procentowymi ochłodziły boom inwestycyjny w Chinach. Analitycy ostrzegają jednak, że wydatki te mogą znowu wzrosnąć, jeśli rząd nie zgodzi się jednocześnie na umocnienie kursu juana. Tylko to bowiem może skutecznie ograniczyć nadwyżki handlowe Chin, w wyniku których tamtejsza gospodarka wciąż zalewana jest gotówką.

MFW w najnowszym raporcie stwierdza bez ogródek, że jeśli chiński rząd nie wzmocni kontroli nad wydatkami inwestycyjnymi, to już niedługo charakterystyczną cechą tamtejszego pejzażu przemysłowego będą puste huty i cementownie, a banki znowu zaczną się uginać pod ciężarem złych kredytów.

Wicepremier Zeng Peiyan zapowiedział, że w II półroczu bank centralny będzie pracował nad zmniejszeniem płynności sektora bankowego. Wczoraj bank sprzedał bony skarbowe za 120 mld juanów (15 mld USD), co było największą emisją takich papierów od połowy lutego. Sprzedaż bankom komercyjnym papierów dłużnych jest jedną z form zmniejszania ilości pieniędzy w systemie finansowym, dostępnej na udzielanie kredytów.

Bloomberg