Przez ostatnie cztery tygodnie indeks rynku towarów stracił przeszło 9 proc. W takiej skali wskaźnik CRB od połowy lat 90. nie spadał ani razu. To potwierdza, że zdarzenia, których ostatnio jesteśmy świadkami, wykraczającej poza ramy korekty, jaką obserwowaliśmy dotąd w trakcie ponadczteroletniej hossy. Utrzymująca się w ostatnich dniach dobra passa dolara wywiera dodatkową presję na ceny towarów. Wczoraj potwierdził ją jedynie chwilowy spadek dolara po podaniu kiepskich danych o deficycie handlowym.
Nic więc dziwnego, że w tych warunkach rynki wschodzące radzą sobie słabo. Na giełdzie brazylijskiej poniedziałkowy spadek był czwartym kolejnym. Sprowadził Bovespę do bardzo ważnego poziomu, jaki jest związany z 12-miesięczną średnią kroczącą. Trzykrotnie na jej wysokości zatrzymały się korekty. Najpierw na wiosnę 2004 r., potem wiosną 2005 r. i ostatnio w czerwcu tego roku. Jednocześnie mniej więcej na tym samym poziomie biegnie linia szyi formacji głowy z ramionami, tworzonej przez ostatnie dwa miesiące.
W związku z tym zniżkę poniżej 35,5 tys. pkt trzeba będzie potraktować jako silny sygnał sprzedaży, zapowiadający testowanie tegorocznego dołka. Wczorajsza zwyżka brazylijskiego indeksu nic nie zmieniła w tym obrazie.
Na amerykańskim parkiecie wtorek przyniósł w pierwszej połowie dnia trzecią zwyżkę z rzędu. Trudno ją jednak traktować inaczej niż ruch powrotny do przełamanej w minionym tygodniu linii łączącej dołki z lipca i sierpnia. Sforsowanie tego wsparcia zmniejszyło prawdopodobieństwo dotarcia do wiosennego maksimum. Jeśli spojrzymy na wykres S&P 500 w dłuższym horyzoncie to taki scenariusz jest tym bardziej wątpliwy.
Trzyletnią hossę można wpisać w formację wachlarza, na którą składają się trzy linie wyprowadzone z dołka z marca 2003 r. i zaczepione kolejno o minima z lata 2004 r. oraz wiosny i jesieni 2005 r. Przecięcie trzeciej z tych prostych w maju tego roku zapowiada odwrócenie zwyżkowej tendencji.