W poniedziałek w lubińskim koncernie rozpocznie się zbieranie poparcia dla kandydatów, którzy wystartują w wyborach na członka zarządu. Zwycięzca na pewno będzie osobą kojarzoną z lewicą. Będzie stanowił jedyną opozycję dla pięcioosobowego zarządu, który jest łączony z Prawem i Sprawiedliwością.
Wybory już rozstrzygnięte
Kto zostanie nowym członkiem zarządu miedziowej firmy? Oficjalnie nie wiadomo, ale praktycznie sprawa jest już rozstrzygnięta. Wspólnych kandydatów wystawią cztery związki zawodowe, w tym największy - Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM). W sumie cztery organizacje grupują grubo ponad 50 proc. członków załogi lubińskiej firmy. - Żeby wyborcy mieli możliwość wyboru, to wystawimy dwóch-trzech kandydatów. Wygra najlepszy. Dodam, że wszyscy doskonale znają spółkę - mówi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM oraz poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Aby zostać kandydatem na członka zarządu KGHM, trzeba zebrać ponad 3 tys. głosów. Wybory odbędą się 18-19 października.
Co może członek zarządu?
Czy członek zarządu z ramienia pracowników nie będzie marginalizowany przez pozostałe osoby z menedżmentu? - Nie. Każda uchwała zarządu musi być bowiem podpisana przez przedstawiciela załogi. W dodatku marginalizacja operacyjna jednego z członków zarządu byłaby nie do przyjęcia w tak transparentnej giełdowej firmie, jak KGHM - uważa R. Zbrzyzny. Nie wiadomo, jaką funkcję będzie pełnił przedstawiciel załogi. - Na to jest jeszcze za wcześnie - stwierdziła Alina Urban, rzecznik prasowy firmy.