Wojciech Mądalski, który przez ostatnie cztery lata kierował firmą telekomunikacyjną, na rok przed upływem kadencji zrezygnował ze stanowiska. Spółka poinformowała o tym w komunikacie przed środową sesją.
Akcje Netii zaczęły i zakończyły dzień spadkiem notowań. Na otwarciu straciły 1 proc. Ostatecznie na zamknięciu sesji za akcję alternatywnego operatora płacono 4,7 zł, o 1,5 proc. mniej niż dzień wcześniej.
Z przyczyn osobistych?
W. Mądalski nie chciał z nami rozmawiać o przyczynach rezygnacji. Pracowników poinformował, że pozostanie przewodniczącym rady nadzorczej P4, czyli firmy, która w przyszłym roku ma wejść ze swoimi usługami na rynek telefonii komórkowej. 70 proc. kapitału P4 należy do islandzkiego funduszu Novator, a 30 proc. do Netii. Novator kupił też mniejszościowy, ale dający kontrolę, pakiet akcji Netii. Płacił za papiery sporo więcej niż są dzisiaj warte.
- Motywy rezygnacji prezesa Mądalskiego są natury osobistej - poinformowała agencję Reuters rzeczniczka Netii Jolanta Ciesielska. Jednak zmianę na stanowisku prezesa Netii przepowiadano mniej więcej od początku tego roku. Rynek najgłośniej spekulował na ten temat, gdy spółka opublikowała wyniki za I kwartał. Okazały się słabsze niż prognozowali analitycy z biur maklerskich. Dodatkowo, prezes Mądalski poinformował wtedy, że firma rozpoczyna inwestycje w sieć w technologii WiMax, obniżą się jej marże, a cały rok zamknie stratą netto. Nie ukrywał też, że strategia rozwoju grupy przez przejęcia przedsiębiorstw z branży, której był autorem, nie przyniosła oczekiwanych efektów. Netii nie udało się kupić żadnego większego operatora stacjonarnego (Telefonii Dialog, Energisu czy Tel-Energo), a wynik wyborów parlamentarnych przekreślił szansź na przejęcie telekomunikacyjnych aktywów od Skarbu Państwa.