W czasie notowań na azjatyckim rynku i na porannym fixingu w Londynie cena złota wzrosła wczoraj o kilka dolarów, przekraczając poziom 590 USD za uncję. Przyczyną był zapewne lekki wzrost cen ropy naftowej, co uczestnicy rynku odbierali jako zapowiedź wyższej inflacji, a przed nadmiernym wzrostem cen i utratą wartości zainwestowanych w różne aktywa pieniędzy wielu z nich na ogół ucieka właśnie w złoto.
Po południu jednak ten szlachetny kruszec zaczął tanieć wraz z innymi surowcami, również ropą. Zdecydowały o tym obawy, że spowolnienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych będzie na tyle znaczące, że po pierwsze zmniejszy popyt na surowce, a po drugie przyhamuje rozwój w innych krajach, co w sumie powstrzyma wzrost inflacji.
Nie brak jednak i takich prognoz, które zwiastują powrót cen złota do poziomu 700 USD za uncję jeszcze w tym roku. Na przykład londyńska firma GFMS, specjalizująca się w analizowaniu rynku metali, uważa że pogorszenie koniunktury gospodarczej w USA, już widoczne na rynku nieruchomości, na tyle osłabi kurs dolara, że wzrośnie popyt na złoto traktowane często jako inwestycja alternatywna wobec amerykańskiej waluty. Poza tym ceny złota denominowane są w dolarach, a więc słabszy dolar zachęca do kupowania złota inwestorów dysponujących innymi walutami. Na razie złoto od 12 maja staniało o 20 proc.
Wczoraj na popołudniowym fixingu w Londynie cena złota spadła do 584,40 USD za uncję z 593,40 USD za uncję rano. Przed tygodniem za uncję płacono 621,50 USD.