"Koncówka tygodnia na giełdzie warszawskiej nie była dobra, a spadki były kontynuowane"- powiedział po sesji w piątek Maciej Bobrowski, analityk z Beskidzkiego Domu Maklerskiego. Jednak według niego, wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, nie zanotowano gwałtownych ruchów, które miały się pojawić w związku z wygasaniem kontraktów i aktywizacją arbitrażystów.
Bobrowski podkreślił, że choć indeks WIG 20 zakończył piątek na minusie, pod koniec sesji wzrósł o ok. 15 pkt. "Wydaje się, że było to związane z sytuacją na rynku kontraktów i wzrostami na amerykańskiej giełdzie Nasdaq"- powiedział.
Analityk spodziewa się, że w poniedziałek sesja w Warszawie będzie zależała od zakończenia dzisiejszej sesji na giełdach amerykańskich. "Jeśli dziś utrzymają się wzrosty w USA to przynajmniej początek na GPW będzie wzrostowy w poniedziałek"- powiedział analityk.
Wartość indeksu WIG 20 na koniec piątkowej sesji wyniosła 3.003,11 pkt, po spadku o 0,22%. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,35 mld zł. (ISB)
maza/amo