Wczorajsza sesja była sesją szczególną. Tego dnia wygasały wrześniowe serie kontraktów na indeksy, kontraktów na akcje oraz opcji na indeks i opcji na akcje. Notowania z ostatniej godziny są podstawą do wyznaczenia ostatecznych kursów

rozliczeniowych. Tym samym przywiązywanie większej wagi do końcówki sesji jest dość ryzykowne, choć nie należy jej zupełnie ignorować.

Oczywiście, sesja to nie tylko ostatnia godzina notowań. Początek dnia nie był zbyt zajmujący. Pierwsze transakcje zawierane były na poziomie zamknięcia z poprzedniego dnia. Później ceny powoli spadały. Spadek ten na rynku terminowym trwał niemal nieprzerwanie do 14.00. Indeks tymczasem utrzymywał swoje minimum osiągnięte jeszcze przed 11.00. Dopiero o 14.00 zaliczył nowe. W tym momencie baza na nowej serii skurczyła się do nieco ponad 10 pkt, co można było uznać za oznakę pesymizmu. "Można było", a nie "należało", gdyż analiza nastrojów za pomocą wartości bazy w ostatnich dniach miała niską (i tak w normalnych warunkach ograniczoną przecież) wiarygodność za sprawą trwającego procesu rolowania serii. Proces ten skutecznie uniemożliwia także analizę rynku za pomocą zmiany liczby otwartych pozycji. Ta na serii wrześniowej cały czas spadała, a na serii grudniowej cały czas rosła. Zmiany LOP ponownie staną się przydatną wskazówką za kilka dni, gdy wszystkie pozycje będą zbudowane już na nowej serii.

Parząc na rynek czysto technicznie i zapominając o fakcie wygasających serii można odnieść wrażenie, że popyt się wczoraj postawił. Po słabym początku i spokojnej w sumie sesji mieliśmy wzrostową końcówkę. Wartość obrotu też jest przyzwoita. Gdyby nie wyjątkowość tego dnia, można byłoby pomyśleć, że mamy obronę linii trendu opartej o dołki z czerwca i sierpnia. Niestety, taki wniosek w tej chwili ma słabe podstawy. Musi zostać zweryfikowany na początku przyszłego tygodnia. Sam początek może być dla posiadaczy długich pozycji pomyślny, ale nie chodzi tu tylko o dobre rozpoczęcie, ale również o utrzymanie wysokiego poziomu notowań. Testem siły popytu będzie wczorajszy dołek. Gdyby podaży udało się zejść poniżej minimum z piątku, to jest wielce prawdopodobne, że dojdzie do testu wsparcia na poziomie dołka z końca sierpnia, który w tej chwili jawi się jako kluczowy dla oceny kondycji rynku.