Kolejny raz zachowanie dolara nie współgrało z tym co działo się na rynku obligacji w USA. To wskazuje wyraźnie, że inwestorzy walutowi zdecydowanie przenieśli swoją uwagę z kwestii polityki pieniężnej na sprawy związane z deficytem handlowym. Taniejąca ropa pozwala myśleć o jego poprawie. Natomiast inwestorzy z rynku obligacji korzystnie odczytali dane o sierpniowej inflacji, co doprowadziło do zwyżki cen. Wydaje się przy tym, że na nich bardziej oddziałuje perspektywa spowolnienia gospodarczego, bo jednak inflacja bazowa w minionym miesiącu znów wzrosła.

Była to szósta zwyżka z kolei, która doprowadziła roczny wskaźnik do 2,8 proc. Na tym poziomie inflacja bazowa osiągnęła szczyt w 2001 r. Z jednej więc strony może to budzić nadzieje, że stanie się tak i teraz, z drugiej przekroczenie tej bariery grozi rozpętaniem na nowo obaw przed podwyżkami stóp. Euro straciło wczoraj 0,7 centa i kosztowało 1,265 USD.

Piątkowy wzrost dolara przyniósł jego nieznaczne umocnienie wobec złotego. Wspólna waluta wyraźnie straciła.