Dziś premier powinien podpisać nominację na szefa KNF-u. Jak dowiedział się "Parkiet", niewykluczone że będzie nim osoba z resortu finansów.
Najczęściej typuje się ministra finansów Stanisława Kluzę oraz Cezarego Mecha, zastępcę szefa Kancelarii Sejmu, Karola Lutkowskiego, profesora Szkoły Głównej Handlowej, i Andrzeja Diakonowa, byłego posła PiS.
Od dwóch tygodni organizacją supernadzoru (połączonych Komisji: Papierów Wartościowych i Giełd, Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, a od 2008 r. - również Komisji Nadzoru Bankowego) zajmuje się Iwona Duda, wcześniej dyrektor Departamentu Rozwoju Instytucji Finansowych w Ministerstwie Finansów. Nie udało nam się dowiedzieć, na jakim etapie są przygotowania do uruchomienia nowej instytucji. Mimo kilkukrotnych próśb, Iwona Duda nie odpowiedziała na nasze pytania.
Tymczasem rynek finansowy z niecierpliwością czeka na ogłoszenie nazwiska przewodniczącego. - Trudno przewidzieć, jaki będzie ten nadzór. Wszystko zależy od ludzi, organizacji pracy i kosztów działania KNF-u - komentuje Marcin Dyl, przewodniczący Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. Wielu uczestników rynku uważa, że nowy nadzór będzie kontynuacją niekorzystnych zmian, jakie od początku roku było widać w KPWiG oraz KNUiFE.
Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, które od pewnego czasu skarżą się na KPWiG, obawiają się paraliżu w nowej instytucji. Już teraz na rozpatrzenie wniosków czekają 4-5 miesięcy. - Kiedyś był to bardzo sprawnie działający organ nadzoru. Od momentu, kiedy przewodniczącym został Jarosław H. Kozłowski, stosunki z komisją zaczęły się pogarszać - mówi przedstawiciel TFI, który chce zachować anonimowość. Jego zdaniem, dramatyczny przełom nastąpił w grudniu 2005 r., po wyborach i nominacji na stanowisko zastępcy przewodniczącego KPWiG Pawła Pelca.