Decyzja dotycząca wydzielenia spółki wydobywczej z PGNiG będzie raczej negatywna - powiedział w rozmowie z "Parkietem" Piotr Woźniak, minister gospodarki. Tym samym rozwiał wątpliwości, które pojawiły się po jego wypowiedzi sprzed tygodnia. Stwierdził wtedy, że do końca września powinna zapaść decyzja w sprawie wydzielenia części wydobywczej z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Pomysł unijny
To, że sprawą zajęto się na szczeblu ministerialnym, wywołało poruszenie wśród zainteresowanych stron - akcjonariuszy i analityków rynku. Koncepcja fizycznego wyłączenia działu wydobycia ze struktur gazowego potentata pojawiała się już wcześniej w różnych kręgach - kierownictwa i związków zawodowych spółki. Przedstawiciele zarządu spółki zdecydowanie się jej sprzeciwiali. Jednak wypowiedź ministra nadała koncepcji poważny wymiar.
Jak wyjaśnił Michał Mierzwa, analityk DI BRE Banku, pomysł, aby wydzielić aktywa wydobywcze, jest zapisany w strategii spółki z 2004 roku, a wynika z Dyrektywy Gazowej UE. Jak dotąd rozważano głównie zmiany formalnoprawne, a nie własnościowe. Teraz zapisy miałyby być wykorzystane w praktyce. - Część pracowników spółki chce wydzielenia działalności wydobywczej - podkreślił P. Woźniak. Bolesław Potyrała, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Nafty i Gazu NSZZ Solidarność, przyznaje, że taką koncepcję popierali pracownicy spółek w Zielonej Górze i Sanoku. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mieli wsparcie również wśród niektórych członków kierownictwa spółki. B. Potyrała zaznaczył jednak, że centrala związkowa jest przeciwna tym ruchom.
Straciliby akcjonariusze mniejszościowi