Na rynku surowcowym jest najtaniej od ponad roku. Jak po równi pochyłej jadą w dół przede wszystkim notowania ropy naftowej i jej pochodnych.
W minionym tygodniu surowcowy indeks CRB Futures, obejmujący notowania kontraktów z giełd w Chicago i Nowym Jorku, stracił 4,2 proc., a od rekordu z pierwszej połowy maja oddalił się już o ponad 16 proc. - tak szybkiej zniżki nie notowano od ponad ćwierć wieku. Wczoraj, po spadku o 0,5 proc., wynosił 305,4 pkt. To najmniej od lipca zeszłego roku.
Wprawdzie od majowego rekordu CRB Futures najwięcej straciły metale szlachetne (ich indeks CRB Precious spadł prawie o 19 proc.), ale w ostatnim czasie uwaga inwestorów koncentruje się głównie na surowcach energetycznych. Od szczytu z początku sierpnia ropa, olej opałowy, benzyna i gaz ziemny staniały już średnio o 19,6 proc.
Wczoraj baryłka ropy naftowej kosztowała w Nowym Jorku 62,98 USD, a w trakcie piątkowej sesji cena spadła nawet do 62,03 USD. Rosną zapasy surowca w USA i inwestorzy mają coraz mniej obaw, że może go zabraknąć w trakcie sezonu grzewczego. Czynnikiem o bardzo dużym znaczeniu jest też oddalenie się widma konfliktu Iranu, czwartego co do wielkości eksportera ropy naftowej, z państwami Zachodu. Jedyną niewiadomą jest to, czy OPEC nie zdecyduje się przykręcić kurka. Niektórzy przedstawiciele kartelu przyznają, że ropa poniżej 60 USD za baryłkę to nie jest to, czego oczekują.
Zdaniem analityków, surowce wciąż mogą tanieć w wyniku lekkiego spowolnienia gospodarczego.