Kilka tygodni temu pewien londyński bank wpadł na pomysł, aby kupić polskie obligacje. Ryzyka inflacji się nie bał, próbował grać na wypłaszczenie krzywej lub też bezpośrednie umocnienie 10-letniego sektora. Pomysł sprzedał swoim inwestorom. Popyt na obligacje był niezrozumiały dla dużego grona inwestorów, którzy wciąż widzieli ryzyko dla papierów dłużnych wynikające z niepewności co do kształtu przyszłej polityki fiskalnej, z ryzyka politycznego czy też danych ekonomicznych (rosnąca inflacja). Niedoważony w obligacje rynek został złapany "na wykroku".
Mimo pogorszenia klimatu inwestycyjnego związanego z zawirowaniem politycznym na Węgrzech, polski rynek długu wciąż pozostaje mocny. Ewidentnie na rynku brakuje obligacji. Dzisiejsza aukcja 5-letnich obligacji wydaje się zbawieniem dla krótkich pozycji. Ministerstwo Finansów nie powinno mieć żadnych problemów z uplasowaniem obligacji wartych 2,4 mld PLN.
Dalsza perspektywa rynku długu wciąż pozostaje niejasna. Na pewno obecne ceny obligacji nie są atrakcyjne do kupna. Ciekawe jednak, co musiałoby się stać, aby na rynku pojawiła się większa podaż.