"Czy jesteś przeciwny połączeniu Lubelskiego Węgla Bogdanka z Enea SA i Elektrownią Kozienice?" - tak brzmiało pytanie zadane załodze "Bogdanki" w ogólnozakładowym referendum. Ogłoszone wczoraj wyniki nie pozostawiają wątpliwości - przeszło 93 proc. głosujących odpowiedziało "tak".
Załoga kopalni (ponad 3,2 tys. osób) jest nieufna wobec rządowego pomysłu energetycznej pionowej konsolidacji z kozienicką elektrownią i poznańską Eneą. Planowane połączenie traktuje jako sposób na wyprowadzenie Kozienic z długoterminowego kontraktu zawartego z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (w rządowej strategii dla energetyki zaplanowano likwidację KDT-ów). Związkowcy z Bogdanki nie owijają w bawełnę - ich zdaniem konsolidacja odbędzie się kosztem kopalni. - Jesteśmy rentownym zakładem, który z powodzeniem może konkurować na rynku węgla - twierdzi w rozmowie z "Parkietem" Mirosław Taras, rzecznik Bogdanki. - W I półroczu zarobiliśmy 57 mln zł netto. Ubiegły rok zamknęliśmy zyskiem sięgającym 73 mln zł. W 2004 roku zarobiliśmy około 90 mln zł - tłumaczy.
Bogdanka wydobywa rocznie około 5 mln ton węgla. Do kozienickiej elektrowni dostarcza 3 mln ton. Zdaniem związkowców, po pionowej konsolidacji zapowiedzianej przez rząd Bogdanka utraci samodzielność i zostanie zmuszona do ograniczenia wydobycia.
- Nikt nam na razie nie zagwarantował, że będziemy mogli sprzedawać węgiel poza skonsolidowaną grupą - mówi Józef Przybysz - przedstawiciel kopalnianego Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjnego. - Boimy się ograniczenia wydobycia, gdyż byłoby to zagrożeniem dla sytuacji finansowej kopalni - dodaje.
Jednak rzecznik prasowy Enei Arkadiusz Dobień zapewnia, że "nigdy nie było planów ograniczenia wydobycia w Bogdance. - Poczekajmy, aż rząd przedstawi szczegóły połączenia - radzi.