- Royal Dutch Shell otrzymał licencję na wydobycie ropy i gazu, a nie na niszczenie środowiska - powiedział Oleg Mitwol, szef rosyjskiego nadzoru ds. ochrony środowiska. Władze oskarżają koncern, że przy okazji realizacji inwestycji Sachalin-2, niszczy lasy i przyczynia się do wymierania waleni na Morzu Ochockim. Prawdopodobnie sprawa znajdzie się w sądzie.

Oleg Mitwol oszacował straty wyrządzone przez wykonawców Sachalina-2 na 410 tys. USD. Kwota, którą prawdopodobnie będzie musiał zapłacić Shell, nie jest duża, jednak wniosek rosyjskich władz zagraża interesom spółki na wyspie Sachalin. Brytyjsko-holenderska firma jest głównym akcjonariuszem Sachalin-Energy, przedsiębiorstwa zajmującego się wartym 20 mld USD projektem gazowym na Morzu Ochockim. W poniedziałek władze anulowały ekologiczną ekspertyzę, umożliwiającą jego realizację. Shell stanął tym samym przed groźbą wstrzymania prac związanych z inwestycją.

Kreml jednocześnie deklaruje, że jego działania nie mają podłoża politycznego, a cała sprawa dotyczy tylko kwestii ekologicznych. Podkreślają, że nie zależy im na zatrzymaniu prac. Innego zdania są obserwatorzy, którzy uważają, że sprawa ochrony środowiska jest drugorzędna, a Moskwa wywiera naciski na Shella po to, aby ten przyspieszył negocjacje z Gazpromem, dotyczące wymiany aktywów Sachalina-2. W zamian za 25 proc. udziałów w projekcie brytyjsko-holenderska spółka miałaby otrzymać udziały w syberyjskim złożu gazu. Zaniepokojenie działaniami Moskwy wyraziła już UE i Japonia.

Bloomberg