Inwestycje w funduszach hedgingowych nie są magicznym sposobem na pomnażanie zainwestowanych pieniędzy. Mniej więcej co piąty taki fundusz traci w tym roku pieniądze.

Amerykański fundusz Amaranth Advisors przyznał się, że stracił 5 mld dolarów, spekulując na rynku gazu ziemnego i sprzedał swój pakiet aktywów w sektorze energetycznym bankowi JP Morgan oraz innemu funduszowi - Citadel Investment Group. Tylko w tym roku wartość kapitału zarządzanego przez Amaranth stopniała o 55 procent, choć jeszcze w połowie sierpnia tegoroczne zyski wynosiły 26 proc. Na minusie znajdują się jednak nie tylko fundusze grające na rynkach surowcowych. Tontine Overseas A stracił w tym roku 32 proc., inwestując w akcje małych i średnich amerykańskich spółek.

Dziennikarze "USA Today", którzy dotarli do poufnych raportów jednego ze szwajcarskich banków, śledzącego wyniki 650 funduszy hedgingowych, obliczyli, że co piąty z tych funduszy jest w tym roku na minusie. Zmienia to zasadniczo obraz tego sektora rynku inwestycyjnego, który do tej pory szczycił się tym, że jest w stanie pomnażać kapitał niezależnie od tego, czy na parkietach dominują byki, czy niedźwiedzie (jest to możliwe przy wykorzystaniu ryzykownych strategii - sprzedaży akcji "na krótko" czy grze na rynkach terminowych). Tym razem jednak fundusze hedgingowe nie zdołały się zabezpieczyć przed globalną wyprzedażą wiosną bieżącego roku.

Analitycy uważają, że przyczyną przeciętnych lub słabszych wyników wielu funduszy hedgingowych jest ich rosnąca popularność. W połowie br. kontrolowały one kapitał 1,2 mld USD, podczas gdy sześć lat temu było to tylko 324 mld dolarów. Od tego czasu liczba funduszy hedgingowych podwoiła się do około 8,8 tys. - szacuje firma doradcza. Hennessee Group. Przy takim potencjale kapitałowym wielu menedżerom trudno jest pójść pod prąd rynkowych trendów.

Nowy Jork