Jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić, żeby rynek najpierw ucieszył się z powstania najmniej prorynkowych władz od czasów komunizmu, a następnie przejmował się tym, że koalicja ta może się rozpaść.
A jednak kiedy po południu szef klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński zarzucił Samoobronie złamanie umowy koalicyjnej, kurs euro podskoczył z 3,945 do niemal 3,965. W porównaniu z zakończeniem sesji środowej oznacza to wzrost notowań euro o mniej niż 1 grosz. Złoty poruszał się w tym samym trendzie co inne waluty regionu. Choć wczorajsza reakcja na polityczne zawirowania była zauważalna, to jednak na razie nie spowodowała większych zmian na wykres EURPLN. Do ważnego oporu w okolicach 4 zł wciąż jeszcze trochę brakuje. Uwagę zwraca jednak wyhamowanie trendu spadkowego i lekki wzrost w trakcie ostatnich notowań 250-sesyjnej średniej oraz zwyżka rocznej zmiany kursu do 3 proc. powyżej zera na początku września. To najwyższa wartość od ponad dwóch lat. Nieśmiałe przesłanki zmiany długoterminowego trendu złotego wciąż się pojawiają...