Reklama

Oszukać przeznaczenie (3)

W piramidzie finansowej zmienia się sposób postrzegania finansów firmy

Publikacja: 23.09.2006 09:34

Kiedy byłem młody, ludzie nazywali mnie hazardzistą. Gdy zacząłem prowadzić operacje na większą skalę, stałem się spekulantem. Teraz nazywają mnie bankierem. A przecież ciągle robię to samo. Tak pisał o sobie Ernest Cassell, który był bankierem króla Edwarda VII.

Kolejny felieton poświęcony próbom wygrania z rynkiem i wartością oczekiwaną zaczynam od cytatu pochodzącego z wydanej przez Muzę książki "Historia Spekulacji Finansowych", której autorem jest Edward Chancelor. Czynię tak dlatego, że spodziewam się, że część czytelników mogła uznać, że przed tygodniem dokonałem pewnego nadużycia. Chodziło o stosowanie do opisu rynku finansowego przykładów związanych z hazardem.

Nigdy nie odważyłbym się na zastosowanie takiego porównania do rynku akcji. Jeżeli gospodarka się rozwija i notowane na giełdzie spółki przynoszą zyski - gra na giełdzie jest grą o sumie dodatniej. Inwestorzy (wśród nich jest zapewne znaczna część czytelników "Parkietu") wygrywają z rynkiem - czyli zarabiają i osiągają dodatnią stopę zwrotu. Zarabiają dodatkowo inkasując dywidendę. Jednak im dalej jesteśmy od rynku akcji - tym trudniej o dodatnią wartość oczekiwaną. Ale nawet tu można osiągnąć większe zyski. Czasem jest to jakiś system, ale żeby go znaleźć trzeba być geniuszem. Czasem jest to oszustwo - tam gdzie obraca się dużymi pieniędzmi, pokusa może być bardzo duża. Czasem szczęście. No i czasem są to - umiejętności, znakomite wyczucie rynku czy stosowanie bardzo dobrych narzędzi, systemów. Ale nawet wówczas nie można wygrywać zawsze. I wróciliśmy do WGI.

W kwietniu 2004 r. na listach dyskusyjnych pojawiły się ogłoszenia, że "duża grupa kapitałowa poszukuje skutecznych zarządzających z praktyką na rynku walutowym celem nawiązania współpracy". Okazało się, że była to WGI. Z firmy odeszli analitycy i pracownicy zajmujący się transakcjami na rynku walutowym. To mogło oznaczać kilka rzeczy: nie wypłacono im należnych premii od zysków, albo - przeciwnie - ponieśli duże straty. Mogło to też oznaczać, że w firmie pojawiły się jakieś istotne ryzyka. Jakie to były ryzyka - mam nadzieję, że się kiedyś dowiemy.

Wkrótce okazało się, że na ich miejsce zatrudnieni zostali studenci. Najczęściej bez większego doświadczenia rynkowego. Od tego czasu wiedziałem jedno - moje dociekania dotyczące jakiegoś wspaniałego systemu transakcyjnego, który stosuje WGI były wyłącznie stratą czasu. System - nawet jeżeli istniał - to odszedł razem z doświadczonymi pracownikami.

Reklama
Reklama

Od tego momentu wszystko było już kwestią czasu i statystyki. W tej sytuacji - i tu ponownie pojawiły się informacje z list dyskusyjnych - należało czekać na popełnienie błędów i straty. Z drugiej strony, potrzebni byli nowi klienci. Tych można przyciągnąć tylko w jeden sposób - pokazując im ponadprzeciętne zyski. Właściwie to, co się wówczas działo w WGI, można nazwać piramidą finansową - wpłaty kolejnych klientów przeznaczane były na pokrycie wcześniejszych strat.

W piramidzie finansowej zmienia się też sposób postrzegania finansów firmy. Nie przeprowadza się kontroli kosztów i nie próbuje się ograniczać ponoszonego ryzyka. Przychodem - jak w większości zarządzających aktywami, nie jest uzyskana prowizja tylko cała dokonana przez klienta wpłata. Inaczej liczona jest wówczas "rentowność", akceptuje się inne "koszty" zarządu, inne koszty reklamy i inne koszty promocji. Firmę jest wówczas stać na zatrudnienie znanych osób, promowanie i reklamowanie swoich produktów i ciągłą obecność w mediach. W końcu najważniejsi są klienci. A właściwe ich gotówka.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama