W portfelach Polaków były w końcu czerwca niemal 22 miliony kart płatniczych - wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. W I półroczu ich liczba zwiększyła się o 7,7 proc. W porównaniu z końcem czerwca ub.r. na rynku było o 16,4 proc. więcej kart. Największa dynamika charakteryzuje karty kredytowe. Tu w I półroczu mieliśmy do czynienia ze wzrostem o 18 proc. Od czerwca ub.r. liczba "kredytówek" zwiększyła się o niemal 55 proc. Już niemal co czwarta wydana karta płatnicza w Polsce to karta kredytowa.
Liczba i wartość transakcji, w których wykorzystywane są karty, zwiększa się w podobnym tempie, jak ogólna liczba "plastików". Pod tym względem karty kredytowe odstają nieco od średniej. To wskazuje, że chociaż banki nie mają problemu z ich sprzedażą (a właściwie rozdawaniem - najczęściej karty kredytowe wydawane są za darmo), to użytkownicy podchodzą do ich wykorzystywania z pewną rezerwą. Potwierdza to również udział kart kredytowych w wartości transakcji kartowych. W II kwartale wyniósł on 7,3 proc. (to i tak lepiej niż rok wcześniej, gdy nieznacznie przekraczał 6 proc.). Wartość transakcji dokonanych kartami kredytowymi w całym II kw. nie przekroczyła 4 mld zł (co oznacza, że przeciętny posiadacz takiej karty przez trzy miesiące wydał za jej pomocą niecałe 800 zł). Niewielki postęp miał natomiast miejsce pod względem wielkości zadłużenia przypadającego na jedną kartę kredytową. W końcu czerwca przeciętnie przypadało na nią 982 zł kredytu, o 17 zł więcej niż w marcu.
NBP podaje dane nie tylko o liczbie kart na naszym rynku, ale też o tym, w ilu miejscach można je użyć. Liczba punktów handlowo-usługowych, które pozwalały uregulować rachunek kartą, była w końcu czerwca o 12 proc. większa niż rok wcześniej. Było ich 141,3 tys.