Myślę, że Wojciech Jasiński sprawdziłby się w nadzorze. Ma odpowiednie doświadczenie, długo pracował w Najwyższej Izbie Kontroli - mówi jeden z polityków PiS, komentując doniesienia, że to właśnie szef resortu skarbu zostanie szefem Komisji Nadzoru Finansowego. Wydaje się, że szanse Jasińskiego rosną. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ostatnie zmiany w Ministerstwie Finansów. Z resortu został odwołany wiceminister Jarosław Pietras. Zajmował się m.in. kontaktami z zagranicznymi instytucjami finansowymi i Unią Europejską. Mówi się, że jego kompetencje chętnie przejąłby Stanisław Kluza, były minister finansów. Jednak wczoraj wieczorem premier powołał na to stanowisko wiceministra Jacka Dominika, dotychczasowego dyrektora departamentu polityki podatkowej w resorcie finansów.
Okazuje się, że ewentualne odejście Jasińskiego do KNF wcale nie spowoduje konieczności powołania nowego ministra skarbu. Jak dowiedział się "Parkiet", PiS rozważa połączenie resortu kierowanego przez Jasińskiego z Ministerstwem Gospodarki. Wojciech Jasiński zostałby szefem Komisji Nadzoru Finansowego, a szefem połączonych resortów - Andrzej Diakonow - mówi jeden z polityków PiS. Wcześniej Diakonowa, byłego posła PiS, wymieniano również jako kandydata na szefa KNF.
Pomysł połączenia resortów gospodarki i skarbu nie jest nowy. Zaskakuje to, że na realizację tej koncepcji politycy chcą zdecydować się teraz. Sytuację komplikują jednak przymiarki do nowej koalicji. Na resort gospodarki dużą ochotę ma PSL. - Jeśli więc połączenie resortów nastąpiłoby teraz, to PSL wzięłoby odpowiedzialność za całą gospodarkę kraju. Trudno mi to sobie wyobrazić - mówi tymczasem Artur Zawisza, poseł PiS.
Nie da się ukryć, że pomysł ma wiele zalet. Nie do końca określony podział kompetencji sprawia, że np. program dla elektroenergetyki dwa resorty realizują wspólnie.
Połączenie pozwoliłoby też uniknąć nieporozumień dotyczących górnictwa. MG opracowało strategię, według której największy polski wydobywca węgla - Kompania Węglowa, - powinna być dokapitalizowana resztówkami spółek SP. Z których przedsiębiorstw miałyby one pochodzić - tego nie wiadomo.