Reklama

UOKiK: regulator telekomunikacyjny chce za dużo

"Za daleko idące" - tak organ antymonopolowy ocenia część uprawnień Urzędu Komunikacji Elektronicznej zaproponowanych w noweli prawa telekomunikacyjnego

Publikacja: 26.09.2006 08:26

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów krytycznie wypowiedział się o projekcie noweli prawa telekomunikacyjnego, firmowanej przez Annę Streżyńską, prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Szczególnie nie podobają mu się pomysły zwiększenia uprawnień regulatora w zakresie kontroli nad rynkiem telekomunikacyjnym. Z opinii UOKiK, do której dotarł "Parkiet", wynika, że są one "niewłaściwe i za daleko idące".

Ceny w rękach urzędu

Prezes UKE ogłosiła potrzebę zmian w prawie telekomunikacyjnym prawie rok temu, tuż po tym jak została wiceministrem transportu i budownictwa, odpowiedzialnym za łączność. Podkreślała wówczas, że nowelizacja ma zlikwidować błędy "starej" ustawy oraz zwiększyć uprawnienia regulatora. Projekt noweli ujrzał światło dzienne na początku września, kiedy został skierowany do konsultacji międzyresortowych. Czym właściwie negatywnie zaskoczył urząd antymonopolowy?

UOKiK krytykuje m.in. pomysł zwiększenia kompetencji UKE w zakresie kontroli cen usług telekomunikacyjnych. Obecnie regulator zatwierdza cenniki firm, które mają znaczącą pozycje na rynku, czyli są monopolistami. Po wejściu w życie noweli będzie mógł dodatkowo ingerować we wzory umów z abonentami, a także ustalić maksymalną lub minimalną cenę danej usługi w oparciu o analizę jej kosztów lub przez porównanie jej z cenami w innych krajach UE.

Jak ocenia urząd antymonopolowy, takie rozszerzenie kompetencji nie ma żadnego uzasadnienia. "Regulacja nie może polegać na prowadzeniu polityki cenowej przedsiębiorców przez organy administracji, a do tego zmierza narzucenie wysokości cen, a także inne rozwiązania wskazane w kolejnych przepisach, jak np. wycofywanie i narzucanie planów taryfowych" - czytamy w jego opinii.

Reklama
Reklama

Kary do depozytu

Urząd ma poważne zastrzeżenie do proponowanych zmian w systemie nakładania kar na operatorów. Zgodnie z projektem, kara będzie w ciągu 14 dni wpłacana do depozytu przy Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dla firm oznacza to, że od razu będą ponosiły konsekwencje finansowe, a nie czekały długie miesiące na uprawomocnienie się kary.

Zdaniem urzędu, takie rozwiązanie jest nieuzasadnione, bowiem decyzja o karze nie ma rygoru natychmiastowej wykonalności. Tak więc powinna podlegać normalnej drodze odwoławczej przed sądami. UOKiK podkreśla również, że wejście w życie tego pomysłu narazi Skarb Państwa na odszkodowania, w sytuacji gdy sąd stwierdzi, że UKE pomylił się nakładając karę.

UOKiK krytykuje także poszerzenie katalogu decyzji urzędu, które będą musiały być natychmiast wykonywane przez firmy, a także pomysł, by kodeksy dobrych praktyk dla operatorów świadczących usługi telefoniczne o podwyższonej płatności (rozpoczynające się np. od

0-700) były tworzone przez... UKE. A. Streżyńska podkreśla, że nie traktuje opinii UOKiK jako krytykę, tylko jako pomoc i wsparcie przy pracach nad ważną dla rynku nowelą. - Część uwag, które zgłosił organ antymonopolowy, jest zasadna - mówi. Dodaje, że być może poprosi ministra transportu o zwłokę we wprowadzeniu projektu pod obrady rządu, by móc go dopracować. - W miarę postępu prac regulacyjnych widzę, że potrzeba zmian w prawie jest szersza - wyjaśnia.

Przedstawiciele firm telekomunikacyjnych nie ukrywają, że uwagi UOKiK pokrywają się z ich zastrzeżeniami. - Istotną kwestią jest ustalenie, jaki zakres kompetencji wobec rynku musi mieć regulator. Nie budzi wątpliwości, że powinien mieć możliwość oddziaływania, ale w granicach rozsądku.

Reklama
Reklama

To sfera ekonomii

Tymczasem rozwiązania zaproponowane w projekcie idą za daleko - mówi Maciej Rogalski, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Podkreśla, że niektóre propozycje, jak np. możliwość ustalanie cen minimalnych, rodzą niebezpieczeństwo, że UKE będzie wkraczało w sferę swobody prowadzenia działalności gospodarczej przez firmy. - Oczywiście, każdy by chciał, by minuta rozmowy telefonicznej kosztowała parę groszy, a telefony komórkowe były rozdawane za darmo. Tego jednak nie można osiągnąć decyzjami administracyjnymi, bo jest to sfera ekonomii - wyjaśnia M. Rogalski.

Przypomina, że zakres kompetencji UKE jest ściśle związany z implementacją dyrektyw Unii Europejskiej do polskiego prawa. Tymczasem - jego zdaniem - niektóre z zaproponowanych w projekcie rozwiązań nie mają pokrycia w zapisach unijnego prawodawstwa, co stwarza niebezpieczeństwo, że Bruksela może mieć do nich poważne zastrzeżenia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama