Tylko w ostatnich dwóch dniach pojawiło się kilka opracowań, z których wynika, że sektor finansowy przeżywa obecnie prosperity.
GUS podał, że we wrześniu koniunktura w firmach zajmujących się pośrednictwem finansowym jest najlepsza w historii. Przy czym właśnie w tym ostatnim miesiącu mieliśmy do czynienia ze znacznym skokiem optymizmu. Z każdych pięciu firm trzy mówią teraz o tym, że sytuacja się poprawia. Podobne są wyniki badań prowadzonych na zlecenie Związku Banków Polskich. Wynika z nich, że w samych bankach sytuacja jest najlepsza od ośmiu lat. Eksperci mówią wręcz o "apogeum koniunktury". Zagrożeń nie widzi również ostrożny zwykle NBP w opublikowanym we wtorek "Przeglądzie stabilności systemu finansowego".
Jest się z czego cieszyć. I wiele wskazuje, że jeszcze przez pewien czas dobra passa będzie się utrzymywać. Firmy finansowe świecą światłem odbitym od swoich klientów. Jeśli klienci są w dobrej sytuacji - mają co lokować, pożyczają na inwestycje, wykonują wiele operacji - ożywienie trwa również w branży finansowej. I tak jest właśnie w tej chwili. A ponieważ prognozy dla całej gospodarki są korzystne, można się spodziewać, że dobrze będzie i w "finansach".
Nie należy tylko przyzwyczajać się do myśli, że ta dobra koniunktura będzie trwać wiecznie. Przyjdzie moment, w którym będziemy świadkami pogorszenia sytuacji w "realnej gospodarce". Finansiści - choćby robili wszystko, żeby osłabienia uniknąć - też będą musieli stawić mu czoła. Oczywiście - oby jak najpóźniej.