Wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska spotykała się wczoraj z szefami poszczególnych resortów, aby omówić ewentualne przesunięcia pieniędzy w ramach budżetu. Przedstawiciele rządu zapewniają, że nie zmieni ani prognoza dochodów (212,2 mld zł), ani planowany deficyt (30 mld zł). Z. Gilowska ma jednak jeszcze pole do manewru.
Zaskórniaki w rezerwie
Jest to możliwe dzięki temu, że rząd zrezygnował z kosztownych obniżek składek ZUS. Przy wysokiej prognozie dochodów podatkowych i dobrej dynamice PKB po stronie dochodów w 2007 r. pojawił się kilkumiliardowy "zaskórniak". Ministerstwo Finansów zapisało zaoszczędzone pieniądze w rezerwie celowej, w pozycji dotyczącej finansowania projektów unijnych. W porównaniu z budżetem na 2006 r. suma ta wzrosła o 9,32 mld zł, do 13,99 mld zł. Księgowy zabieg pozwalał na zakamuflowanie części dochodów przed koalicjantami z Samoobrony i LPR. Zawsze bowiem można wytłumaczyć, że potrzeba więcej funduszy na finansowanie inwestycji unijnych. A na wypadek sporów o budżet pieniądze z rezerwy celowej trafiać miały na nowe wydatki.
LPR licytuje
Prawdopodobnie w ten właśnie sposób Z. Gilowska wygospodaruje 700 mln zł na podwyżki dla nauczycieli. Minister edukacji i lider Ligi Polskich Rodzin, Roman Giertych, zapowiedział, że bez tego nie ma mowy o poparciu projektu. Wspierają go związkowcy z OPZZ. Dymisja szefów resortów rolnictwa i pracy, którzy domagali się zwiększenia wydatków o prawie 4 mld zł, ułatwi jednak ostateczny kompromis.