Podczas gdy rynki regionu ostatnie dwie sesje wykorzystały na odreagowanie części spadku z poprzedniego tygodnia, WIG20 ponownie powrócił w okolice dołka. Tak naprawdę, to dopóki indeksy są w objęciach kilkutygodniowej konsolidacji, to interpretacja takich ruchów powinna być bardzo ostrożna. Pisanie o polityce, gospodarce, czy zachowaniu największych inwestorów już niemal drugi miesiąc okazuje się tylko biciem piany i nie przekłada się na znalezienie trwalszego trendu wzrostowego lub spadkowego.
Ocena sytuacji i nastroje na rynku zmieniają się zbyt często i zbyt szybko.
Wczoraj te nastroje w dużej mierze kształtowała polityka, ale wystarczy sięgnąć pamięcią nie dalej niż do końcówki zeszłego tygodnia, żeby zobaczyć, że polityczny kryzys przestanie zaraz wpływać na giełdowe notowania. W zeszły piątek byki musiały zmierzyć się z rozpadem koalicji i napisane wtedy scenariusze przyniosły nam czwartą sesję spadku na WIG20, co jednocześnie okazało się być wyznaczeniem lokalnego dołka. "Taśmy prawdy" także przykryje zaraz medialny kurz. Nawet jeśli miałyby zakończyć kadencję obecnego Sejmu, to proszę spojrzeć rok wstecz i zobaczyć, że toczący się wtedy gorszący spektakl w wykonaniu PiS i PO nie przeszkodził w dłuższym terminie naśladowaniu hossy na rynkach surowców i rynkach regionu.
Ten przykład bynajmniej nie oznacza, że namawiam do kupna akcji. Uważam jednak, że samo polityczne zamieszanie to argument zbyt słaby, by niedźwiedzie rozbiły bycze barykady ustawione na silnych wsparciach. Odreagowanie indeksów emerging markets, zatrzymanie przeceny surowców i nowe szczyty indeksów na głównych amerykańskich parkietach to argumenty zachęcające do trzymania nerwów na wodzy i oczekiwania dalszego trendu bocznego. O kierunku trwalszego ruchu wciąż decydować będą dane makro w USA, których interpretacja tak silnie wpływa m.in. na wycenę surowców.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na dane o liczbie sprzedanych nowych domów w USA, która miała spaść w sierpniu do 1,04 mln, wobec 1,072 mln w lipcu. W raporcie inwestorzy zobaczyli w sierpniu 1,05 mln, ale jeśli patrzeć też na rewizję, to tylko w lipcu dane zrewidowano do 1,009 mln (trzyletni dołek), czyli faktycznie mamy kolejne rozczarowanie, ale za to jakie "piękne" nagłówki w serwisach ("Wzrost sprzedaży nowych domów").