Estońska gospodarka w II kwartale rozwijała się w tempie 11,7 proc. w stosunku rocznym. To nieco wolniej, niż pierwotnie szacowano, ale i tak najszybciej w Unii Europejskiej. Podstawą tak dynamicznego wzrostu był boom na rynku nieruchomości.
Tempo wzrostu w okresie kwiecień - czerwiec ostatecznie obniżono z wcześniej podawanych 12 proc. - poinformował wczoraj w Tallinie Statistikaamet. W porównaniu z I kwartałem br. produkt krajowy brutto Estonii wzrósł o 2,8 proc. - Podstawą wzrostu PKB był przede wszystkim popyt wewnętrzny i rozwój przedsiębiorstw z sektora niefinansowego. Tak wysokiej dynamice sprzyjało również ożywienie na rynku nieruchomości, w produkcji, handlu hurtowym i detalicznym - poinformował urząd statystyczny. Estoński bank centralny na początku września opublikował raport, w którym uznał, że odpowiednie tempo wzrostu gospodarczego powinno wynosić w tym kraju 7 do 8 proc. w stosunku rocznym.
Rozwój gospodarczy i wzrost płac zwiększają siłę nabywczą ludności. Winduje to ceny ponad poziom wymagany przy ubieganiu się o wstąpienie do strefy euro, co Estonia pierwotnie planowała już na 1 stycznia 2007 r. Wiosną termin ten przełożono już o rok, ale premier Andrus Ansip pod koniec sierpnia przyznał, że i ta data jest "mało prawdopodobna". Kandydaci do strefy euro muszą utrzymać inflację na poziomie nie bardziej niż o 1,5 pkt proc. przekraczającym średnią roczną stopę dla trzech krajów Unii o najwolniejszym wzroście cen konsumpcyjnych. W sierpniu ten dopuszczalny poziom wynosił 2,9 proc., a w Estonii inflacja wyniosła 4,4 proc.
Z okiełznaniem inflacji nie może sobie poradzić również Litwa i tam też motorem wzrostu cen jest boom na rynku nieruchomości. W sierpniu wartość kredytów hipotecznych była o 73,7 proc. większa niż przed rokiem. Litwini w tym miesiącu pożyczyli na kupno mieszkań i domów 352,5 mln litów (130 mln USD). W jeszcze większym stopniu, bo o 79,9 proc. w stosunku rocznym, wzrosła na Litwie ogólna wartość kredytów zaciąganych przez gospodarstwa domowe. Szybki wzrost kredytów hipotecznych wynika z dużego popytu na domy i mieszkania, ale sprzyja mu też zwolnienie oprocentowania tych kredytów z podatków.
Bloomberg