Czwartek przyniósł kolejne osłabienie polskiego długu. Mimo bardzo napiętej sytuacji politycznej, notowania przebiegały jednak dość spokojnie. Już od rana inwestorzy byli zasypywani pesymistycznymi wypowiedziami Leszka Balcerowicza oraz Haliny Wasilewskiej-Trenkner, co spowodowało, że na otwarciu ceny obligacji były nieco niższe. Minister Zyta Gilowska wprawdzie twierdzi, że budżet na 2007 rok jest fantastyczny, jednak członkowie RPP mają wyraźnie zupełnie inne zdanie.

Głównym wydarzeniem dnia był jednak przetarg zamiany. Ministerstwu udało się w ten sposób wyemitować obligacje pięcioletnie za przeszło miliard oraz dwudziestoletnie za prawie 700 mln zł, zaspokajając niemal w całości popyt inwestorów. Później znów do gry włączyła się RPP, a w szczególności Dariusz Filar, który nie wykluczył, że już w październiku Rada powinna podnieść stopy. Spowodowało to dalsze osłabienie cen obligacji, choć te straty zostały później odrobione. Ostatecznie obligacje dwuletnie OK1208 zakończyły notowania z dochodowością 5,00 proc., pięcioletnie PS0511 5,39 proc. dziesięcioletnie zaś DS1015 - 5,50 proc.