Wysoki wzrost gospodarczy przy jednych z najniższych w Europie stopach procentowych? Czesi cieszą się tym od dłuższego czasu i swoimi sukcesami gospodarczymi wskazują drogę rozwoju transformującym się gospodarkom. Jednak przedłużający się pat polityczny i jego możliwe skutki mogą zmienić obecną sytuację na zdecydowanie gorszą.
Czerwcowe wybory nie pozwoliły żadnej ze startujących w nich partii na osiągnięcie liczby głosów komfortowej dla wyłonienia sprawnego rządu. Przy braku perspektyw na koalicję, Obywatelska Partia Demokratyczna M. Topolanka została zmuszona do sformowania mniejszościowego gabinetu. Biorąc pod uwagę podział miejsc w parlamencie, zdobycie wotum zaufania w najbliższym czasie wydaje się nierealne.
Czeska gospodarka przyjmuje na razie przyszłe problemy legislacyjne z imponującym spokojem. Wskaźniki PMI odnotowały w sierpniu wzrost, sprzedaż detaliczna w lipcu utrzymała się na przyzwoitym poziomie, sugerując dobrą kondycję popytu wewnętrznego. Również produkcja przemysłowa zanotowała wysoką roczną dynamikę, przekraczając oczekiwania rynkowe. Wzrost płac realnych jest umiarkowany (2,7 proc. rok do roku) i znacznie mniejszy niż przyrost ogólnej produktywności - 10,8 proc. r./r. Ostatni odczyt PKB za II kwartał na poziomie 6,2 proc. charakteryzował się dobrą strukturą, z dużym wzrostem inwestycji wpływającym pozytywnie na produkt potencjalny.
Jedyne, co może niepokoić, to dość wysoka inflacja znajdująca się obecnie o 0,1 pkt proc. powyżej celu wyznaczonego przez bank centralny. Jest to jednak, z jego punktu widzenia, poziom wciąż akceptowalny. Oczekuje się jednak dalszych podwyżek stóp procentowych w bieżącym roku. Dlaczego?
Podstawowym problemem nie jest presja popytowa, której do tej pory wyraźnie siź nie odczuwa. Dobra struktura PKB pozwala wnioskować, że na wypadek pojawienia się wzmożonego popytu czeska gospodarka będzie miała możliwości do jego bezinflacyjnego zaspokojenia.