Reklama

Duże spółki nie dały zarobić

Publikacja: 30.09.2006 09:11

WIG20 balansuje na krawędzi ważnego wsparcia. Obraz polskiego rynku akcji zdecydowanie poprawiają małe i średnie spółki

Nie musi to oznaczać zniżki. Jeśli na świecie utrzyma się dobra koniunktura, to można liczyć na dalszą stabilizację, a nawet niewielki wzrost. Przeciwko takiemu scenariuszowi przemawia jednak to, że od 2004 roku przełamanie wcześniejszego szczytu hossy przez amerykańską giełdę zapowiadało trudności z kontynuacją wzrostu i w niedługim czasie przynosiło pogorszenie koniunktury i powrót poniżej przełamanego oporu. Jednocześnie jesienne miesiące są tradycyjnie najgorszym okresem dla cen ropy.

Ropa może tanieć dalej

Licząc od 1990 roku, w październiku notowania ropy traciły średnio 3,9 proc. Podobny spadek dotykał je w listopadzie. Zniżki występowały w dwóch trzecich przypadków. Sygnały sprzedaży na rynku ropy są bardzo wyraźne, więc trzeba liczyć się, że historyczne wzorce będą miały zastosowanie w tym roku. To pozwalałoby się spodziewać spadku ceny w okolice 54 USD za baryłkę Brent. Tutaj silne wsparcie stanowi dołek z listopada 2005 r. Jednocześnie warto zastanowić się nad czynnikami obniżającymi cenę ropy. Czy są bardziej spekulacyjne czy fundamentalne. Rzut oka na dane amerykańskiej CFTC, monitorującej m.in. zaangażowanie na rynku terminowym poszczególnych grup inwestorów, przekonuje, że przyczyną spadku notowań surowca nie jest jedynie ucieczka spekulantów. Co prawda, ostatnio wyraźnie zmniejszyło się saldo długich i krótkich pozycji w ich portfelach, ale podobna sytuacja miała miejsce wiosną, a wtedy notowania ropy nie przeżyły tak silnej zniżki. To skłania do przekonania, że zadziałały raczej mechanizmy fundamentalne - rosnące zapasy przy pogarszających się perspektywach światowej gospodarki doprowadziły do pokaźnej korekty cen.

Takie stwierdzenie ma istotne znaczenie z punktu widzenia oceny przyszłych zdarzeń na rynkach wschodzących. Z czterech kluczowych sektorów na tych giełdach w dalszym ciągu utrzymuje się pokaźna dysproporcja zmian notowań firm paliwowych na emerging markets i dojrzałych giełdach. Różnica 12-miesięcznych stóp zwrotu sięga aż 15,7 pkt proc. W przypadku branży technologicznej jest o połowę mniejsza, w sektorze finansowym wynosi jedynie 0,3 pkt proc., a materiałów do produkcji (w jego skład wchodzi większość spółek wydobywczych) jest już ujemna. Taka sytuacja podtrzymuje presję na kursy spółek paliwowych z rynków wschodzących.

Reklama
Reklama

Nadal w defensywie

Kursy walut krajów zaliczanych do emerging markets potwierdzają nie najlepsze ich postrzeganie. W naszym regionie trwają podwyżki stóp procentowych (Czechy, Węgry, Słowacja), powróciły obawy związane z deficytami budżetowymi. W innych państwach też nie brakuje kłopotów. W RPA narasta problem deficytu na rachunku obrotów bieżących, który przekracza 6 proc. PKB. Obawy z nim związane przekładają się na silną wyprzedaż tamtejszego randa. Jego notowania spadły ostatnio poniżej dołka z końca czerwca. Turcja boryka się z inflacją, Brazylia ze spadkiem tempa rozwoju gospodarczego.

Niekorzystna ocena emerging markets ma też odbicie w notowaniach obligacji. Ich cenom niewiele brakuje do czerwcowego dołka, podczas gdy na rynkach rozwiniętych w tym czasie trwała wyraźna hossa. Nastawienie globalnych inwestorów do rynków akcji znajduje też odbicie w dobrych notowaniach amerykańskich blue chips, które zazwyczaj stanowią bezpieczną przystań na gorsze czasy, a nie nadążają za rynkiem w czasie hossy.

Niesprzyjające otoczenie zewnętrzne martwi, tym bardziej że przez ostatnie dni WIG20 balansuje na krawędzi bardzo ważnego wsparcia, jakie w strefie 2867-2891 pkt wyznaczają dołki z lipca i sierpnia. Po ich pokonaniu będzie można mówić o powstaniu pokaźnego nawisu podażowego. Będą go stanowić ci, którzy kupowali akcje od końca czerwca, licząc na powrót hossy i w efekcie przełamanie wiosennej górki. Spadek poniżej 2867 pkt wyraźnie oddalałby taką perspektywę, a jednocześnie powodował, że inwestujący przez ostatnie trzy miesiące w duże spółki przeciętnie licząc mają stratę. To zapewne skłaniałoby część z nich do pozbycia się papierów w obawie przed dalszą zniżką.

Obraz rynku zdecydowanie poprawia segment małych i średnich firm, który nadal ma się bardzo dobrze. Trzeba jednak zauważyć, że ustanowieniu przez MIDWIG i WIRR ostatnich rekordów towarzyszyły negatywne dywergencje na tygodniowym MACD. W przypadku WIRR z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia dwa lata temu i wtedy przyniosło to zatrzymanie zwyżki na wiele miesięcy. Na wykresie MIDWIG taka dywergencja pojawiła się pierwszy raz od początku hossy. O ile nie musi ona oznaczać natychmiastowego odwrócenia trendu, to powinno przynieść zdecydowane wyhamowanie ruchu w górę. Potwierdzeniem, że zachowanie tygodniowego MACD źle wróży tej grupie firm, byłby powrót indeksów poniżej wiosennych szczytów, czyli MIDWIG poniżej 3 tys. pkt., a WIRR z grubsza poniżej 10 tys. pkt.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama