Amerykański Kongres przyjął w sobotę ustawę, która w istocie zdelegalizowała hazard w internecie. Teraz trafi ona na biurko prezydenta George?a W. Busha, ale szanse, że ją zawetuje, są nikłe.
Akcje poleciały w dół
To prawdziwy problem dla potentatów internetowego hazardu, oferujących grę w wirtualnych kasynach i przy wirtualnych pokerowych stolikach. Siedziby mają na Gibraltarze i w innych rajach podatkowych, ale utrzymywały się do tej pory przede wszystkim dzięki klientom z USA. Na przykład PartyGaming, największa firma "pokerowa", ze Stanów Zjednoczonych uzyskiwała ponad 75 proc. przychodów i miała tam zarejestrowanych 900 tys. graczy. Wczoraj przestała przyjmować od nich wpłaty.
Akcje PartyGaming spadały w ciągu dnia nawet o 62 proc., do rekordowo niskiego poziomu 40 pensów. Podobnie straciły akcje innych spółek: papiery Sportingbet zapikowały o 73 proc., a firmy 888 Holdings o 50 proc. Wszystkie trzy są notowane w Londynie i ich inwestorzy stracili wczoraj w sumie 7 miliardów dolarów. Akcje spółki Bet-at-home w Wiedniu przeceniono o 12 proc.
Rynek wart miliardy dolarów